Fot. Youtube.com / Walt Disney Studios

Walt Disney Pictures nie próżnuje i co chwila zaskakuje fanów jakąś nowością. Studio właśnie ogłosiło, że przerobi swoje dwa hity z tego roku - "Króla Lwa" i "Aladyna" na animacje 2D.

REKLAMA
Każdy z tych filmów osobno zarobił ponad miliard dolarów, więc jedynie kwestią czasu było, kiedy pojawią się wiadomości o sequelach i przeróbkach. Mało kto jednak spodziewał się, że stanie się to tak szybko. Nieznane są jeszcze daty premier odświeżonych wersji przygód Simby i Aladyna, ale nieoficjalnie mówi się o roku 2022.
Niektórzy twierdzą, że lepszym krokiem byłoby poczekać jakieś 25 lat, aż zadziała nostalgia i dopiero wtedy drugi raz sprzedać te same filmy. Jednak Disney to specjalista od zarabiania pieniędzy, więc musi wiedzieć, co robi.
Animowana wydaje się dobrym pomysłem zwłaszcza w przypadku "Króla lwa", któremu wielu krytyków zarzucało, że brak ekspresji u realistycznych zwierząt CGI nie idzie w parze z pełnymi emocji tekstami. Przy klasycznej, utrzymanej w nieco cartoonowym stylu animacji, ten problem powinien zniknąć.
Obsada, tak jak daty premiery, również objęta jest tajemnicą i wcale nie jest pewne, czy postaciom 2D głosów użyczą ci sami aktorzy, co w 2019 roku. ASZdziennik dotarł do informacji, że jedynym pewnikiem jest James Earl Jones w roli Mufasy oraz że studio myśli o zastąpieniu Willa Smitha kimś o większym komediowym potencjale, ogromnej energii i charyzmie. Kimś, kto umie naśladować głosy znanych osób i świetnie improwizuje.
Disney nie wyklucza, że jeśli animowane wersje "Króla Lwa" i "Aladyna" odniosą sukces, w przyszłości przerobi je na wersje live-action. Jak tylko zakończy prace nad remake'ami "Śpiącej Królewny", "Zakochanego Kundla", "Mulan", "101 Dalmatyńczyków", "Miecza w Kamieniu", "Małej syrenki", "Dzwonnika z Notre Dame", "Lilo i Stitch", "Księgi Dżungli", "Pinokia" i "Królewny Śnieżki".
To jest ASZdziennik, ale lista planowanych remake'ów animacji Disneya nie została zmyślona.