Fot. 123rf.com / Wikimedia Commons

Patryk stał przed poważnym dylematem. 35-letni fan planszówek miał do wydania około 300 zł na nową grę, którą od razu odłoży na półkę i nigdy nie rozegra w nią nawet jednej partii.

REKLAMA
Mężczyzna starannie rozważał oferty różnych sklepów online, obserwował też parę nowości na Kickstarterze i czytał opinie na forach. Przy wyborze gry zwracał uwagę m.in. na jej projektanta, mechaniki, tematykę, długość rozgrywki, oprawę graficzną, trwałość elementów, stopień losowości, ocenę na Board Game Geek i cenę.
Swoją kolekcję gier, w które nie zagrał ani razu, rozbudowywał z ogromną starannością. Miał w niej gry legacy, rozbudowane co-opy, deckbuildery, dungeon crawlery oraz strategiczne cube-pushery.
Wszystkie te gry łączyło jedno - nigdy nie udało mu się w nie z nikim zagrać. Albo nie udało się ustalić jednego terminu dla kilku osób, albo nie starczyło czasu, albo towarzystwo wolało pograć w to, co już zna. Czyli zwykle Dixit.
Patryk jednak się nie poddawał. Któraś z kolejnych, kosztujących kilkaset złotych i ważących parę kilogramów gier na pewno kiedyś zapewni jemu i jego znajomym wiele godzin wspaniałej rozrywki. Teraz wahał się tylko, czy będzie to Eclipse, Pandemia Legacy, Dinosaur Island czy druga edycja Wojny o Pierścień.
Spojrzał jeszcze raz na swoją pokrytą kurzem półkę, a potem jeszcze raz na opisy gier. I sprawdził, czy któraś z nich ma tryb gry dla jednej osoby.
To jest ASZdziennik. Wszystkie wydarzenia zostały zmyślone.