
Bezprecedensowy wyrok wydał dzisiaj Sąd Okręgowy w Warszawie. Przyznał on prawo Marcinowi Czajkowskiemu do kompotu, który w zerówce zawłaszczył sobie jego kolega Wojciech S., wkładając do kubka z napojem pośliniony palec. Wyrok jest prawomocny.
REKLAMA
– Zawsze czułem, że nie można po prostu poślinić palca, włożyć komuś do kompotu i krzyknąć "moje!" – powiedział i z ulgą Czajkowski po wyjściu z sali sądowej. – Sprawiedliwość zwyciężyła.
30-letni już mężczyzna walczył o to przekonanie od pamiętnego obiadu w 1995 roku. W końcu, po ciągnącej się latami rozprawie i licznych apelacjach, sąd przyznał mu rację.
– Pokrycie danego obiektu wydzieliną swojego ciała nie jest podstawą do nabycia prawa własności do tego obiektu. Przejęcie przez Wojciecha S. kubka kompotu należącego do Marcina Czajkowskiego odbyło się więc z naruszeniem prawa. Sąd przyznaje Marcinowi Czajkowskiemu odszkodowanie w wysokości 250 ml kompotu z jabłek, a Wojciechowi S. wymierza karę ograniczenia wolności w postaci 20 godzin prac społecznych w szkolnej stołówce – brzmiał wyrok sądu.
Eksperci twierdzą, że to orzeczenie może uruchomić prawdziwą lawinę pozwów. Kancelarie prawnicze już dostają zgłoszenia w sprawach przejmowania dóbr drogą ślinienia, bezprawnie zaklepywanych miejsc w autobusach wycieczkowych czy wyłudzeń chipsów metodą "tylko jednego".
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
