Fot. 123rf.com

Trzydziestopięcioletnia Ania z Olsztyna nigdy nie chciała mieć dzieci. Już od ponad 10 lat twierdzi, że taką właśnie podjęła decyzję życiową, a wszyscy dawno zdążyli jej w to uwierzyć. Wszyscy? Nie! Jedna osoba obstaje przy swoim, twarda jak skała i pełna spokoju. To matka Ani, która doskonale wie, że to bezdzietność córki to tylko taki etap.

REKLAMA
– Zobaczysz, że ci się zmieni – często powtarza córce 62-letnia Danuta. Jej koleżanki dawno mają już wnuki, a ona wie, że Ania jej nie zawiedzie i też w końcu się rozmnoży.
To dlatego wciąż trzyma na strychu stare książeczki i zabawki córki, bo przecież jak już Ania urodzi, to nie można tego wszystkiego kupować od nowa.
Żeby przekonać matkę, że naprawdę nie zamierza mieć dzieci, 35-latka już kilkanaście razy tłumaczyła jej powody swojej decyzji – m.in. brak kandydata na ojca czy kiepskie warunki mieszkaniowe, a także niepewną przyszłość świata w związku z kryzysem klimatycznym. Matka jest jednak pewna, że kiedyś uparta Ania powącha główkę jakiegoś niemowlęcia i wtedy tak zapragnie urodzić swoje, że zapomni o wszystkich tych głupich argumentach.
– Ja rodziłam na korytarzu szpitala, a potem mieszkałam z mężem i dzieckiem w jednym pokoju u teściów – opowiada kobieta w rozmowie z ASZdziennikiem, udowadniając, że jak się chce, to można, i nikt nie narzekał.
– To po prostu taki bunt – tak tłumaczy protesty swojej 35-letniej córki. – Przejdzie jej. To wielka radość mieć dzieci i jestem pewna, że Ania niedługo sama się o tym przekona.
Jak dowiaduje się ASZdziennik, w oczach 62-letniej Danuty tylko raz na myśl o wnukach odmalowała się nuta strachu.
Kiedy córka zagroziła, że dobrze, urodzi, ale dziecko na wychowanie odda matce.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.