Fot. 123rf.com

Nie każdy jest w stanie utrzymać formę z czasów, gdy był w kwiecie wieku, jednak Maćkowi bez wątpienia się to udało. 30-latek przekonał się o tym w trakcie towarzyskiego meczu w piłkę nożną po pracy z kolegami.

REKLAMA
Już po piętnastu minutach zaczął tracić siły. Zamiast po akcji wracać pomóc w obronie, pochylał się, opierał dłonie na kolanach i ciężko oddychał. Krzywił się, czując ból nierozciąganych od lat, przyzwyczajonych do pozycji siedzącej ścięgien. Był powolny, ociężały i nieskoordynowany.
Ale to dokładnie tak, jak 10 lat temu.
Jako 20-latek, Maciek również miał lekką nadwagę, fatalną kondycję i problemy z kopnięciem prosto piłki. Tak samo spędzał czas głównie przy komputerze, a na odrobinę wysiłku jego organizm reagował wstrząsem septycznym.
- Koledzy narzekają, że nie są już w tej formie, co kiedyś. A ja nigdy nie byłem w formie, więc tak jakby wygrałem - powiedział Maciek.
Rówieśnicy Maćka, załamani swoją kiepską dyspozycją fizyczną, zapowiedzieli już regularne spotykanie się na wspólną grę, dietę i research w celu znalezienia dobrego trenera personalnego. Tak jakby nadal nie mogli się pogodzić z upływem czasu i powolną degrengoladą zachodzącą po trzydziestce w ich organizmach.
Natomiast Maciek, wolny od złudzeń i rozczarowań, nadal będzie objadał się pizzą na kanapie. I kto wie, może za 10 lat znów zagra w piłkę?
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.