7 prawdziwych zdań o swoim życiu, których nie możesz powiedzieć przy rodzinie

Fot. 123rf.com
Uwaga, na początek kluczowe pytanie. Czy zdarzyło ci się kiedyś powiedzieć coś zwyczajnego przy rodzinnym stole i ze zdziwieniem patrzeć, jak albo zalega przy nim głucha cisza, albo zaczyna się festiwal dobrych rad, albo dziadek nerwowo wstaje z krzesła i zmienia temat – a ty już żałujesz, że nie ugryzłaś się w język?


Najprawdopodobniej dziwna reakcja była spowodowana tym, że wypowiedziałaś jedno z 7 prawdziwych – i zupełnie normalnych – twierdzeń o swoim życiu, które na czilu można wygłosić przy dowolnym znajomym, ale nie wolno się nimi dzielić w obecności rodziny.

I dlatego zebraliśmy je wszystkie, żebyś już nigdy nie popełniła tego błędu.

1. W swoim mieszkaniu jeszcze nigdy nie myłam okien.

To nic, że wynajmujesz je dopiero niecały rok i przez te okna naprawdę widać światło. Fakt, że zaraz po wprowadzeniu się nie wyszorowałaś do czysta wszystkiego – łącznie z tym miejscem na wiszących szafkach w kuchni, gdzie strach zaglądać – jest nieakceptowalny dla ok. 94% polskich mam i cioć. Pamiętaj, okna są zwierciadłem duszy.

2. Jak wyszło Red Dead Redemption 2, to spałam w nocy po 3 godziny, bo grałam.

Taka informacja po prostu czasem się wymsknie, na przykład kiedy opowiadasz, że dawno nie byłaś taka zmęczona (nawet wtedy, kiedy spałaś po 3 godziny, bo grałaś). Zamiast Red Dead Redemption możesz podstawić dowolną inną grę czy serial. To obojętne – bądź pewna, że twoja rodzina już zwizualizowała sobie ciebie w roli wycieńczonego, bladego no-life’a w stylu Gierszała w filmie „Sala samobójców”. I to jeszcze dziewczyna.


3. Wzięłam home office, bo miałam kaca.

– Dziecko, przecież wyrzucą cię z tej roboty – załamie ręce ojciec, który pamięta jeszcze czasy bezrobocia, a wujek uraczy cię najntisowym przekazem o tym, że młody pracownik ma być dyspozycyjny, ochoczy i zawsze gotowy zostać dłużej w biurze, bo przecież na jego miejsce czeka setka innych.

4. Tak, palę papierosy.

Być może są jakieś rodziny, które nie mają absolutnie żadnych zastrzeżeń do tego, że córka/wnuczka/siostrzenica pali, i na tę wieść (albo widok) nikt się nie napina, nie wzdycha ani nie zaczyna festiwalu dobrych rad. Podobno.

5. Nie pamiętam, z iloma osobami z Tindera się spotkałam.

Albo, szczerze mówiąc, cokolwiek o randkach z Tindera. W czujnych rodzicach, którzy kiedyś martwili się, żeby na czacie na Interii nie dopadł cię pedofil z billboardu (ten od „Jestem Wojtek, ja też mam 12 lat”), wirtualne znajomości od razu wzbudzą rezerwę.

Bardziej hardkorową wersją tego zdania jest „Nie pamiętam, z iloma osobami z Tindera się przespałam”, ale umówmy się, żadna dorosła córka i wnuczka nie jest na tyle bezmyślna, żeby to jej się niechcący powiedziało przy niedzielnym rosole.

6. Zastanawiam się, czy nie mam depresji.

To jest ten moment, kiedy na dwoje babka wróżyła: albo ojciec, speszony, pójdzie sprawdzić, czy kaloryfery grzeją, albo zacznie cię kompulsywnie przekonywać, że trzeba zdrowiej jeść i uprawiać sport. Co jest gorsze – nie wiadomo.

7. No po prostu nie wiem, na co mi się rozeszła ta pensja.

Tym zdaniem udowadniasz, że rodzice nie wpoili ci podstawowej umiejętności, jaką jest zarządzanie pieniędzmi i – ogólniej – własnym życiem, ale to nie wszystko. Oni już się boją, że twoja niegospodarność zaprowadzi cię prosto do powrotu na domowy garnuszek.

I przez to będą zmuszeni poznać jeszcze więcej trudnych prawd o twoim życiu.

To jest ASZdziennik, ale żadne zdanie nie zostało zmyślone.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...