Afera w Gdańsku. Kacper Płażyński sprawdza, skąd Dulkiewicz ma pieniądze na 2 pluszowe lwy i książkę [SERIO]

Fot. Facebook/Kacper Płażyński, Facebook/Beata Dunajewska
Aleksandra Dulkiewicz objęła urząd prezydenta Gdańska dopiero miesiąc temu, ale nad jej kadencją już zaczynają zbierać się czarne chmury. Wszystko dzięki przenikliwości radnego Kacpra Płażyńskiego (PiS), który postanowił sprawdzić, z jakiego źródła pochodzą fundusze na prezenty hojnie rozdawane przez panią prezydent.


Czyli dwa pluszowe lwy i jedną książkę.

Wszystkimi upominkami Dulkiewicz obdarowała przewodniczących klubów politycznych w Radzie Miasta po spotkaniu o współpracy na rzecz Gdańska. W ten sposób pragnęła wkupić się w ich łaski i sprawić, by zapomnieli o dzielących ich różnicach. Sprytne!

Niestety, o ile Beata Dunajewska (Wszystko dla Gdańska) i Cezary Śpiewak-Dowbór (KO) otrzymali sympatyczne pluszowe zwierzęta, to Kacprowi Płażyńskiemu z PiS pani prezydent sprezentowała książkę “O tyranii” Timothy’ego Snydera.

Jak informuje Dziennik Bałtycki, w odwecie Kacper Płażyński wystosował do miasta zapytanie o to, ile kosztowały i kto sfinansował upominki. Poprosił też o dołączenie dokumentów, na podstawie których władze Gdańska mają w ogóle prawo dawać komukolwiek jakiekolwiek prezenty, bo on nie jest zadowolony ze swojego.

Trudno dziwić się złości Płażyńskiego. Podczas gdy lwy są duże, wyglądają imponująco, można czesać im grzywę i zajmują ważne miejsce w kulturze (m.in. “Król Lew”, “Bracia Lwie Serce”, biżuteria Cersei Lannister), to książka Snydera ma tylko 128 stron, miękką oprawę i kosztuje trzynaście dziewięćdziesiąt.


A najgorsze, że inni obdarowani też świetnie zdają sobie z tego sprawę.

I już powiedzieli Płażyńskiemu, że nie, nie chcą się z nim wymienić.

To jest ASZdziennik, ale Płażyński naprawdę sprawdza, skąd Dulkiewicz ma na maskotki.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...