Fot. 123rf.com

Już dawno minęły czasy, gdy ser pleśniowy był symbolem wyszukanego smaku. Teraz camemberta czy brie można znaleźć w każdej Biedronce, Lidlu czy osiedlowym sklepie "Spiżarnia Zbyszka". Dlatego Szymon poszedł o krok dalej.

REKLAMA
30-letni, mieszkający w kawalerce singiel, mógł pochwalić nie tylko zapasami sera z porostem i przerostem najróżniejszych pleśni, ale też postarzanym keczupem, mlekiem 3,2% z zielonym kożuchem czy polędwicą sopocką VSOP. Właściwie wszystko w jego lodówce miało ekskluzywny wygląd, jakiego nadawała warstewka białej, zielonej czy innego koloru pleśni.
Goście Szymona niestety zdawali się nie doceniać jego wyrafinowanego gustu i na zawartość lodówki gospodarza reagowali słowami w stylu "O JEZU, ILE TO STOI? WEŹ TO WYRZUĆ CZŁOWIEKU". Co niestety typowe dla osób mniej bywałych w świecie i o kubkach smakowych nieprzyzwyczajonych do nieco bardziej wykwintnych dań.
Szymonowi doskwierała kulinarna samotność.
– Nie rozumiem, dlaczego ludzie reagują na wysublimowane potrawy takim uprzedzeniem – zadawał sobie często to pytanie.
– Ja też nie wiem – odpowiadała pleśń.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.