Weronika Rosati: Partner mnie bił i poniżał. Ilona Łepkowska: Eee, ja tam wierzę facetowi

Fot. Instagram/Gazeta Wyborcza, Facebook/Ilona Łepkowska
Kilka dni temu Weronika Rosati zdecydowała się opowiedzieć o przemocy, której doznała z rąk byłego partnera, lekarza Roberta Śmigielskiego. Powiedziała głośno o poniżaniu, wyzwiskach, ograniczaniu finansowym, a nawet biciu. W odpowiedzi Śmigielski opublikował swoje oświadczenie o treści: “ja jestem święty, a ona zawistna i chciwa”. No dooobra, oryginał był trochę dłuższy, ale to serio jest bardzo dobre streszczenie.


W internecie zawrzało. Po stronie Rosati stanęło wiele kobiet – i zwykłe dziewczyny, które pisały komentarze na Facebooku czy Instagramie, i znane postacie takie jak Joanna Kulig, Ewa Chodakowska czy Agnieszka Holland. Ale hej, nie cieszmy się za bardzo tym wybuchem kobiecej solidarności. Bo jest jeszcze Ilona Łepkowska.

A w sercu scenarzystki “M jak Miłość” oświadczenie oczernianego, ciemiężonego Śmigielskiego poruszyło wiele czułych strun:
Czyli: ocenę sytuacji zostawmy powołanym do tego organom, ale ja ocenię już teraz i od razu wam powiem, że wierzę mężczyźnie. Bo jego oświadczenie jest spokojne i wyważone, a nie takie emocjonalne jak opowieść histerycznej baby. No i bardzo szczegółowe, w przeciwieństwie do wywiadu Weroniki.

Na potwierdzenie refleksji Łepkowskiej przytaczamy kilka ogólników, które opowiedziała Weronika o swoim byłym związku:

Słyszałam: „Jesteś zerem”, „Jesteś nic niewarta”, „Twój czas się skończył”, „Nikt cię nie chce oglądać”, „Kobiety po trzydziestce nie są atrakcyjne seksualnie”, „Nikt cię już nie zechce”.

Bardzo nieliczne, mało szczegółowe cytaty.


Na jego życzenie przestałam pracować – gdy mi się oświadczał, mówił, że przejmuje nade mną odpowiedzialność. (...) Po pewnym czasie wręcz miałam zakaz pracy i wyjazdów, o ile mój partner nie zatwierdził projektu i roli. (...) A potem usłyszałam, że nie umiem zarządzać pieniędzmi, więc ich nie dostanę.

Ot, garść luźnych generalizacji.

Uderzał wielokrotnie. W twarz, w rękę. Uderzył mnie też, jak byłam w zaawansowanej ciąży, a potem, gdy trzymałam córeczkę na rękach.

To też wcale nie konkretna sytuacja, tylko jakieś mgławicowe wrażenia. Może jej się przywidziało.

Kiedyś w złości wykrzyknęłam, że opowiem o tej jego przemocy publicznie. Powiedział: „Nikt ci nie uwierzy. Nikt! Ja jestem cenionym lekarzem, a ty tylko aktoreczką”.

A to już zupełnie sobie wymyśliła. Aktoreczka jedna.


To jest ASZdziennik. Nic nie zostało zmyślone. Wszystkie cytaty z Weroniki Rosati pochodzą z tego wywiadu Wysokich Obcasów.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...