Fot. Facebook/Zbigniew Ziobro | 123rf.com

Rozwód to poważna sprawa: przeprowadzka, podział majątku, walka o alimenty. A przede wszystkim trudna konstatacja, że jakiś istotny projekt w naszym życiu nie wyszedł i tracimy osobę, która kiedyś była dla nas najważniejsza. Ale Zbigniew Ziobro uznał, że wszystkie te doświadczenia nie są wystarczająco bolesne dla rozwodników.

REKLAMA
I trzeba im jeszcze do$&%&#ć.
Od teraz, zanim dwoje ludzi będzie mogło spokojnie pójść do sądu i się rozstać, minister pouczy ich, dlaczego źle to sobie wymyślili.
Resort sprawiedliwości zdecydował, że procedurę rozwodową będzie poprzedzać odczytanie “pouczenia o indywidualnych i społecznych skutkach rozpadu małżeństwa”.
Bo najwyraźniej ta dwójka idiotów jeszcze nie zdała sobie z nich sprawy i wniosła pozew o rozwód po pierwszej lepszej kłótni o niewyniesione śmieci.
„Nie istnieją rozwody, które nie zostawiałyby negatywnych skutków u osób rozwodzących się, a przede wszystkim u ich dzieci. Jeden rodzic nie zastąpi dziecku drugiego, dziecko potrzebuje ich obojga” – dowiedzą się z pouczenia ludzie, którzy podjęli decyzję o rozstaniu.
Rozwód działa bowiem tak, że nawet przy ustaleniu opieki naprzemiennej i dobrych relacjach między eks-małżonkami w świadomości dziecka jeden rodzic na zawsze znika, bo tak. W dalszej części pouczenia czytamy, że dzieci, zrozpaczone po bezpowrotnej utracie rodzica, będą miały trudności w nauce i zaczną wąchać klej w szkolnym kiblu.
Jak dowiaduje się ASZdziennik, dla par, które nie zrezygnują z rozwodu po pierwszej lekturze straszliwego pouczenia, przewidziane jest jego ponowne odczytanie w warunkach, które mogą bardziej przemówić im do wyobraźni.
Tym razem krnąbrne małżeństwo będzie klęczeć na grochu w zimnej piwnicznej izbie, a Zbigniew Ziobro odczyta pouczenie osobiście.
Przy akompaniamencie “Cwału Walkirii”.

To jest ASZdziennik. Pouczenie przedrozwodowe naprawdę ma zostać wprowadzone do kodeksu rodzinnego.