
Do szokujących wniosków doszedł właśnie Instytut Kultury Prawnej Ordo Iuris. Po gruntownych analizach prawnicy Instytutu stwierdzili, że dzieci nienarodzone nie są aż tak niewinne, jak się wydaje. Badania nie pozostawiają złudzeń: wśród tych słodkich istotek o drobnych stopach znajduje się ok. 5% przyszłych homo- i biseksualistów.
REKLAMA
A ponieważ sensem istnienia Ordo Iuris jest głównie hołubienie płodów i zwalczanie osób LGBT, te wnioski stanowią dla nich pewien kłopot.
– Odkryliśmy, że każda ciężarna matka może się okazać prawdziwym koniem trojańskim – mówi dr Marcin Olszówka, dyrektor Centrum Analiz Prawnych organizacji. – Teraz codziennie będziemy stawać przed wielkim dylematem: jak bronić godności nienarodzonego dziecka, skoro wiemy, że może wyrosnąć na homoseksualistę?
Jak dodaje, prawdopodobieństwo takiego rozwoju sytuacji jest niewielkie, ale wciąż zbyt istotne, by o nim zapomnieć.
– 5% szans to mało, ale zarazem dużo. Nikt z nas nie chciałby pójść do lekarza i usłyszeć, że na 5% ma raka – wysnuwa trafną analogię dr Olszówka.
Niestety dla Ordo Iuris, wciąż nie istnieją metody pozwalające wykryć, który płód po narodzinach będzie przejawiał skłonności homoseksualne, a który zostanie przykładnym katolickim mężem i będzie się brzydził spodniami slim fit i jarmużem, bo pedalskie.
Ale płody LGBT to tylko wierzchołek góry lodowej. Obecnie Centrum Analiz Prawnych ma pełne ręce roboty. Trwają obliczenia, jaki procent płodów będzie w przyszłości głosować na lewicę czy chociaż szerować na fejsie marksistowskie memy.
Ordo Iuris pilnie sprawdza także, ile nienarodzonych dziewczynek w przyszłości zostanie feministkami, będzie stosować antykoncepcję awaryjną albo pójdzie na podyplomowe Gender Studies.
Bo być może okaże się, że płody są nosicielami tylu szkodliwych plag, że w ogóle nie będzie się już opłacać bronić życia poczętego.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
