Znamy sekret przysmaku drugiego dnia Świąt. Chrupiąca bruschetta to tylko chleb sprzed trzech dni

Fot. 123rf.com / Wikimedia Commons
Ta wiadomość może zaszokować osoby świętujące Boże Narodzenie w całej Polsce. Jak właśnie odkrył ASZdziennik, jedzenie drugiego dnia Świąt często przygotowane jest z tego, co zostało z Wigilii.

34-letni Andrzej B. siedział właśnie z pozostałymi domownikami przy stole i chwalił pyszny posiłek. Do gustu przypadła wszystkim zwłaszcza chrupiąca bruschetta z aromatyczną oliwą. Jakież było zaskoczenie, gdy mężczyzna poszedł do kuchni i zobaczył, jak jego mama przekłada na talerz podeschnięty chleb z wigilii i polewa go olejem ze śledzi.

– W tym momencie poczułem się oszukany - wspomina Andrzej. – Po 12 potrawach w Wigilię liczyłem na nowe dania każdego kolejnego dnia Świąt, a nie... recykling.

Kiedy Andrzej uważnie przyjrzał się potrawom na świątecznym stole, wszystkie wydały mu się dziwnie znajome. W grzybowych ravioli rozpoznał uszka z barszczu, w bigosie farsz z pierogów, a w deserowych galaretkach galaretę z karpia. Tylko ciast sobie nie przypominał, ale możliwe, że w Wigilię pojawiły się na stole, kiedy był już zamroczony kilkoma kilogramami jedzenia, które pochłonął.

Okazało się, że nie proceder przygotowywania posiłku w drugi dzień Świąt z tego, co zostało z Wigilii nie jest wcale odosobniony. Przykłady podobnego postępowania spłynęły do naszej redakcji z całej Polski.

Na te skargi w oficjalnym liście otwartym odpowiedziały mamy i babcie z całego kraju. Jego treść brzmi:

– Jak chcesz słoiki do domu, to jedz, co zostało i nie wybrzydzaj.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...