
Tak to jest, jak pracownicy sklepów wcześniej nie pomyślą. Ponad 8 tys. skarg na opieszałość Empiku, Arosa, OleOle i sprzedawców na Allegro pojawiło się od poniedziałku w mediach społecznościowych. Polacy są wściekli, bo prezenty, które zamówili na ostatnią chwilę, dostaną dopiero na ostatnią chwilę.
REKLAMA
– Drogie H&M, zamówiłem u was sweterek z reniferkiem i do tej pory żadnego odzewu – skarży się na Facebooku pan Jakub z Warszawy. – Drugiej godziny czekać nie będę, zgłaszam sprawę do UOKiK #TematDlaUwagi – podkreślił oburzony klient.
– Patałachy, sam zrobiłbym to lepiej za was – dodaje oburzony pan Tomasz z Torunia, który o zamówieniu wymarzonego mówiącego pieska dla córeczki przypomniał sobie wtedy, gdy już wszyscy go wykupili.
Polaków poszkodowanych przez krótkowzroczność e-sklepów jest więcej. Wściekli klienci chcą wiedzieć, dlaczego tak jak co roku muszą stresować się, czy ich prezenty, które zamówili wczoraj, bo wcześniej nie mieli czasu pomyśleć o bliskich, dotrą do ich ukochanych bliskich na Wigilię.
– Mają gdzieś, że Wigilia za pasem. Mój synek czeka na ministadninę koników, a paczka od 5 minut nie opuściła sortowni – skarży się oburzona Aneta z Warszawy, nerwowo odświeżając stronę ze śledzeniem przesyłki. – To jakiś cyrk, oglądałam na YouTubie dokument o pracy w Amazonie i wiem, że tam o klienta dbają, a pracownicy nie pozwalają sobie na odpoczynek.
A jakby tego było mało, opóźnienia w wysyłce to nie jedyny powód do żalu Polaków na sklepy internetowe.
Pojawiają się głosy, że przez luki w zabezpieczeniach e-sklepów hakerzy złośliwie sprzątnęli im sprzed nosa wszystkie fajne prezenty dla ich bliskich, więc musieli kupić rodzinie jakieś badziewie, którego nikt nie chciał.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały tylko trochę zmyślone.
