Miła randka 30-latków. Spędzili uroczy ranek, popołudnie i wieczór, decydując, gdzie pójdą zjeść

Fot. 123rf.com
Ula i Maciek już dawno nie spędzili ze sobą całego dnia, po prostu rozmawiając. To była idealna, sobotnia randka.

Zaczęła się już przy śniadaniu, gdy Maciek spytał, czy chcą gdzieś razem pójść na kolację.

– No możemy, a gdzie? – spytała Ula.

– No nie wiem, a na co byś miała ochotę? – spytał Maciek.

– Mi bez różnicy, ty zdecyduj.

– To może ta indyjska, o której ci mówiłem?

– Która?

– No ta wiesz, co Olga i Daniel byli, i mówili, że fajna.

– A, to jadłam tam i nie jest taka fajna wcale.

– Kiedy jadłaś?

– No kiedyś tam jadłam.

– Aha. A ta włoska?

– Ale to daleko, nie?

– No daleko.

– To może coś bliżej?

– Ta wege w centrum?

– Nie wiem. Chyba mam ochotę na jakieś mięso.

– Te steki, co kiedyś jedliśmy?

– O. Ale czekaj, sprawdź do której otwarte.

– Do 20:00.

– Do 20:00? W weekend?

– No.

– Kto ma otwarte w weekend do 20:00?

– Nie wiem, dziwne. Tajska?

– Jest koło mojej pracy i mi się źle miejsce kojarzy.

– Francuska?

– Droga.

– Gruzińska?

– Nie lubię Gruzinów.

– Znaczy gruzińskiego jedzenia?

– Nie, Gruzinów.

– Co? Czekaj, dlaczego nie lubisz Gruzinów?

– To przez wycieczkę, kiedy miałam 14 lat. Wszystko zaczęło się, gdy...

To tylko wstęp do rozmowy, która trwała kolejne 9 godzin. Co prawda nie zakończyła się decyzją, gdzie iść na kolację, ale para i tak miała najlepszą randkę od lat.

A do odsmażanych mielonych przynajmniej nie trzeba było się przebierać z piżamy.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...