Fot. Wikimedia Commons/123rf.com

Klient nasz pan - tak obsługa Szczytu Ekonomicznego w Katowicach skomentowała nietypową prośbę Andrzeja Dudy. Prezydent z niewyjaśnionych przyczyn zażyczył sobie na śniadanie dwie grzanki spalone na węgiel i kawę czarną jak smoła.

REKLAMA
Grzanki przetrzymane w tosterze 5 minut, czarna kawa oraz plaster boczku wędzonego dymem - to menu, jakim od poniedziałku raczy się prezydent Andrzej Duda w Katowicach. Nietypowe zachcianki prezydenta wyciekły od obsługi hotelu, w którym głowa państwa zatrzymała się w Katowicach na szczyt COP24.
– Węgiel jest naszym strategicznym surowcem. Jak podają eksperci, mamy jeszcze zapasy węgla na 200 lat – miał wytłumaczyć prezydent recepcjonistce składając zamówienie na śniadanie. - Można korzystać z węgla i chronić klimat - podkreślił i dodał, że sam da całemu światu przykład zaczynając już od śniadania.
Andrzej Duda podkreślił, że nie ma dzisiaj w planach strategii całkowitej rezygnacji z węgla. Do konsumpcji zachęcił każdego prawdziwego Polaka patriotę, bez podziałów na wegan, jaroszy czy fanów karkówki z grilla.
– Trudno, żebyśmy zrezygnowali z naszego surowca, dzięki któremu mamy zapewnioną suwerenność energetyczną i najważniejszy posiłek dnia – podkreślił prezydent. – Jedząc węgiel sprzyjamy interesom Polski, uwzględniamy interesy ludzi, miejsca pracy, dbałość o rodzinę.
I dodał, że warto się zastanowić, czyim interesom sprzyjamy wybierając płatki na mleku.
Jak donosi prosząca o anonimowość obsługa, z apartamentu prezydenckiego przez cały ranek dochodziło donośne chrupanie.
– Na obiad pan prezydent zażyczył sobie sam już węgiel, bez grzanek – dowiadujemy się od pracownika hotelu.
logo
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.