Fatalna pomyłka po imprezie. 14 uczestników wzięto za zwłoki i pochowano na Powązkach

Fot. 123rf.com
Słuszne były apele Kościoła o zakaz świętowania Halloween. Na własnej skórze przekonało się o tym czternastu uczestników domówki na warszawskim Żoliborzu. Nad ranem byli w takim stanie, że ktoś wziął ich za zwłoki i uroczyście pożegnał na warszawskich Powązkach.

– Nie jest mi łatwo mówić te słowa, wszak poznaliśmy się o 5:40 na przystanku i nie znam nawet ich imion – mówił pogrążony w żalu żałobnik na ostatnim pożegnaniu. – Byli ludźmi wielkiej dobroci, bo choć prawie świtało, zapraszali mnie na aftera i twierdzili, że jeszcze nie kończą tej imprezy.

Przechodzień nie dał się jednak oszukać.

Blade twarze, podkrążone oczy, zwiotczałe mięśnie nóg i odór cytrynówki jednoznacznie wskazywały na zgon. Warszawiakom nie pomógł ostry makijaż i podarte łachmany, bo przewodnim motywem imprezy była "Noc żywych trupów" i zombiaki.

Nie pozostało mu nic, jak ze łzami w oczach godnie pożegnać ofiary melanżu. Poprowadził kondukt prosto z przystanku na cmentarz Powązkowski. Sprzedawcy pańskiej skórki wstawali z miejsc i zdejmowali czapki. Z wiadomych przyczyn trumny były zamknięte.

Uroczystości pogrzebowe zaskoczyły wszystkich pochowanych. Lekko zdezorientowani twierdzą, że chyba jeszcze nie nadszedł ich czas i nie chcieli przedwcześnie żegnać się z melanżem. Wszak ledwie zdążyli się rozkręcić, a już przychodzi wypić im ostatniego rozchodniaka.

Nie wszyscy jednak narzekają na miejsce spoczynku.

Bo przynajmniej mają teraz przyjemnie cicho i chłodno, a słońce nie razi ich tak bardzo w oczy.
To jest ASZdziennik, wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...