Fot. 123rf.com

Pięć dni siedzenia w pracy przed komputerem. Osiem godzin dziennie wgapiania się w monitor, odpisywania na maile i wypełnianiu tabelek w Excelu. Paweł miał już dość, ale na szczęście przyszedł weekend i wreszcie mógł odpocząć. Przed własnym komputerem.

REKLAMA
Paweł pracuje w dużej firmie ubezpieczeniowej. Przed komputerem spędza niemal każdą chwilę i zwykle nie ma czasu odpowiednio zadbać o higienę wzroku. Weekend to dla niego upragniony moment wytchnienia.
– W piątek w ciągu dnia już umieram. Od ślęczenia przed ekranem głowa mnie boli, oczy łzawią... - opowiada 30-letni Paweł. – Nie mogę się doczekać, aż wreszcie pójdę do domu i włączę 10-12 odcinków serialu.
W sobotę i niedzielę mężczyzna wreszcie może się oderwać od monitora i spędzić trochę czasu na łonie Netflixa i YouTube'a.
– Człowiek zapomina, jaki świat jest piękny, kiedy cały tydzień jest zamknięty w czterech ścianach – zamyśla się Paweł. – A przecież jest natura, świeże powietrze, śpiew ptaków... Właśnie dlatego lubię sobie czasem o tym przypomnieć i zrobić maraton z Planet Earth.
Mężczyzna wyznał nawet, że niekiedy cieszy się weekendowym wytchnieniem od ekranu komputera tak bardzo, że płacze ze szczęścia.
Chyba że to zapalenie spojówek.
logo
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.