PILNE: Najlepszy wpis o Powstaniu Warszawskim pojawił się już teraz

Fot. Wikimedia Commons/Rafał Komorowski/CC BY-SA 4.0
Na Facebooku pojawił się najlepszy tekst o Powstaniu Warszawskim, jaki w tym roku przeczytacie. Opowieść reportażysty Witolda Szabłowskiego o wiosce na Wołyniu, której losy łączą się z powstaniem, to poruszające świadectwo pamięci o ludziach, którzy chcieli po prostu żyć, a którzy do końca wojny nie doczekali.

– Była więc na Wołyniu taka wioska - Przebraże – zaczyna Szabłowski swoją opowieść o Powstaniu Warszawskim. – Otoczona była przez banderowców, którzy wybijali kolejne wsie.
Wioska powołała wojsko w jednym tylko celu: ocalenia swoich najbliższych. Szabłowski podkreśla, że chłopi "nie bawili się w patos ani nie opowiadali sobie baśni o honorze". Raz dogadywali się z Niemcami, innym razem z radzieckimi partyzantami.

– I udało im się. Uratowali w tym Przebrażu prawie 20 tysięcy ludzi, bo zjechała się do nich połowa okolicznych wsi.

I wtedy, wiosną 1944 roku, przyjechał do Przebraża łącznik Armii Krajowej. Rozkazał mężczyznom wymarsz do Warszawy. Na powstanie. Nie bacząc na to, że w okolicy nadal grasowały oddziały UPA, a rodzinom Przebraża wciąż potrzebna była ochrona.

– On używał tych słów, o które oni dotąd nie walczyli: honor. I Ojczyzna – pisze o łączniku Szabłowski. - Po tym, jak wygrali z Niemcami i Ukraińcami, życiem ich bliskich chcieli tym razem szafować oficerowie z AK.

Ku jego zdziwieniu, groźby sądem polowym i rozstrzelaniem nie zadziałały.

– I wiecie co? – pisze Szabłowski. – Pogonili tego łącznika. Podobno prawie mu tyłek skopali.

Szabłowski pisze, że zawsze w rocznicę wybuchu powstania myśli o ludziach, którzy chcieli po prostu żyć. Którzy przetrwali niemal sześć lat okrutnej wojny i chcieli doczekać do jej końca.

O 200 tysiącach cywilów, którzy nie mieli szansy odmówić udziału, bo nikt nawet nie spytał ich o zdanie.

Bo łącznicy i ich dowódcy wiedzieli lepiej.
To jest ASZdziennik. Wpis Witolda Szabłowskiego nie został zmyślony.
Trwa ładowanie komentarzy...