Urlopy tysięcy Polaków zmarnowane. Przez słabe WiFi w hotelu nie można spokojnie popracować

Fot. 123rf.com
Miały być urlopy, są tylko fakapy. Monika w Ustce nie może dokończyć prezki na jutro, a Jackowi w w Zakopanem non stop zrywa czat z klientem. To skutki słabego WiFI w hotelach na terenie całego kraju. Wymarzone urlopy tysięcy Polaków uważa się za zmarnowane.

– O rany, będę musiała odwołać naradę, zacisnąć zęby i jakoś zdzierżyć ten zachód słońca – martwi się rozczarowana Monika. – Gorąco mi się robi jak pomyślę, ile mój pracodawca traci na każdej godzinie mojego urlopu, a ja muszę taplać się w basenie z tym dmuchanym jednorożcem – podkreśla i obiecuje sobie, że za rok nie będzie oszczędzać i dopłaci do hotelu z lepszym WiFi.

Może wtedy powrócą tak dobrze jej znane nerwobóle żołądka.

Monika ma jednak szczęście w nieszczęściu, bo poszła tylko na urlop bezpłatny. W gorszej sytuacji są sfrustrowani Polacy, którzy wzięli urlopy na szkodę firmy: nie mogą normalnie pracować, a na dodatek firma musi im się do tego dokładać.

– Warunki fatalne, słońce świeci mi w Excela, na lunche to albo kwaśnica albo pstrąg, a kajzerki "Studenckiej" z polędwicą i sałatą od pana kanapki trzeba ze świecą szukać – przyznaje Jacek, który od przyjazdu do Zakopanego chodzi głodny. – Jak tak dalej pójdzie, to odbuduję zdrowe relację z rodziną.

Na rozpaczliwe apele tysięcy Polaków zareagowali już pracodawcy z całego kraju. Uspokoili swoich pracowników i zapewnili, że w tym sezonie będą wyjątkowo wyrozumiali.

Na wszystkie maile będą mogli spokojnie odpowiedzieć po godzinach.

Za wyjątkiem tych z "PILNE" w nagłówku
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
Trwa ładowanie komentarzy...