Dramat góry K2. Zobaczyła film Andrzeja Bargiela i wie, że nic bardziej spektakularnego jej już nie czeka

Fot. Wikimedia Commons/facebook.com/Jedrek.Bargiel/
Wzruszenie na granicy Chin i Pakistanu. K2, znana ośmiotysięczna góra z Karakorum, ogłosiła koniec kariery. To reakcja na film Andrzeja Bargiela, który zjechał z jej szczytu na nartach. K2 uznała, że nic bardziej spektakularnego w karierze już jej nie czeka.

Środowisko drapaczy chmur przyjęło decyzję K2 z żalem, ale i ze zrozumieniem. Na nagraniu ze zjazdem Bargiela wyraźnie widać, że 30-latek z Polski dokonuje niemożliwego. I że K2 nie będzie już w stanie niczym zaskoczyć.
– Dziwnie tak sobie pomyśleć, że po tylu latach wypiętrzania to już koniec – przyznaje K2 ze ściśniętym żlebem, ledwo powstrzymując się od lawiny. – Dziękuję Andrzejowi za zaufanie, on sam też wiele ryzykował, powierzając mi taką rolę.

K2 podkreśla, że od wyczynu Bargiela mogłaby odcinać kupony jeszcze przez dobre 300 lat, ale nie chce iść w komerchę. Jak jakiś Everest.

– Może i nadal jest najtrudniejszym ośmiotysięcznikiem na świecie, ale to, co zrobił Bargiel, nie wpływa dobrze na taki wizerunek – przyznaje Annapurna z Nepalu. – Na jej miejscu szukałabym dobrego prawnika, bo to skandal, że wśród 7 miliardów ludzi znajdzie się jeden Polak i nagle psuje jej cały image.

Na decyzję góry zareagował także Polski Himalaizm Zimowy.

Zaapelował do K2, żeby wzięła się w garść i poczekała co najmniej do zimowej wyprawy 2019/2020.
To jest ASZdziennik, ale Andrzej Bargiel naprawdę dokonał niemożliwego.
Trwa ładowanie komentarzy...