Fot. Fundacja Galerii Foksal

Co roku rocznice smoleńskie zmieniają się w wyścig na wywołanie największego opadu szczęki w narodzie. Dziesiątki wybuchów, oskarżeń, sekciarskich czy nazistowskich (pochodnie, anyone?) analogii stają w szranki o poczucie narodowej żenady połączonej z dezorientacją i pytaniem, dlaczego jako naród jesteśmy tak głęboko w #!@#! i kto za to odpowiada. Aż tu wjeżdża Paweł Althamer na białym, brzozowym koniu.

REKLAMA
Jako, że ASZdziennik to medium wyzwolone i progresywne, tego newsa powinniśmy poprzedzić zapewnieniami o wolności sztuki, wyjątkowości artysty, poparciem dla równych płac kobiet i mężczyzn, fair trade, sprzeciwem wobec Dominiki Kulczyk, przypomnieniem, że pierwsza okładka Vogue Polska była spoko i jeszcze kilkoma właściwymi dla ludzi światowych zaklęciami. Żeby ktoś zaraz nie posądził autora o nagłe sprzyjanie prawicy.
Ale trudno silić się o asekurację, kiedy jedyne, o czym myślisz to "co tu się odjaniepawliło"?
Mamy więc rzeźbę Pawła Althamera z Lechem Kaczyńskim uwięzionym/objawionym w brzozie. Mamy pomysł, żeby wystawić to przed Pałacem Prezydenckim. Mamy w końcu genialnego artystę i performera, który za tym wszystkim stoi.
I dziwną myśl, że chodzi tylko o przy#!@#! PiS-owi.