Ryszard Krasnodębski vs. Mateusz Morawiecki 1:0.
Ryszard Krasnodębski vs. Mateusz Morawiecki 1:0. Fot. @macdac / Twitter / Franciszek Mazur / Agencja Gazeta

Mateusz Morawiecki pojechał na Politechnikę Wrocławską na obchody rocznicy Marca'68, kiedy to przez kraj przetoczyła się rewolta studencka, a władze rozpętały nagonkę antysemicką. Pan premier wygłosił na politechnice godzinne wystąpienie, w którym więcej niż Marcowi poświęcił temu, jak Polacy wspaniale traktowali Żydów, a ci teraz tak brzydko się nam antypolonizmem odwdzięczają. Nie przewidział tylko jednego. Że na sali będzie profesor z alergią na lanie wody.

REKLAMA
Mateusz Morawiecki znany jest z zamiłowania do długich przemów. Nie pomagają mu jednak dwie rzeczy: usypiający sposób mówienia i dziwne wrażenie, że co jakiś czas gubi wątek.
Tak jak tutaj:
Niestety dla niego, nie wszyscy są fanami takich mówców. Tak jak 93-letni profesor Ryszard Krasnodębski, weteran AK i legenda Marca '68, kiedy to podjął głodówkę razem ze studentami. Profesor miał po niemal godzinnym -
obejmującym 1000-letnią historię stosunków polsko-żydowskich i narzekania na antypolonizm - przemówieniu Mateusza Morawieckiego otrzymać honorowe odznaczenie.
Ale uznał, że nie warto. I stał się najbardziej dziś znanym antysystemowcem w kraju.
My też chcieliśmy być jak ten profesor buntownik i włączyliśmy sobie przemówienie premiera z Politechniki Wrocławskiej, jednak ponieśliśmy porażkę.
Bo wytrzymaliśmy tylko do połowy:(
logo