Sukces TVP Info. Ich "list" o związku z feministką jest lepszy niż paski [CYTATY]

List TVP Info o związku z feministką przebił ten o związku z prawakiem.
List TVP Info o związku z feministką przebił ten o związku z prawakiem. Fot. TVP Info
Ostatnio WP.pl opublikowało pachnący na kilometr fejkiem list do redakcji o związku z prawicowcem. TVP Info odpowiedziało swoim listem do redakcji "Moja dziewczyna feministka. Jak miłość przegrała z ideologią". I jest jeszcze lepszy.

Tekst Krzysztofa Karnkowskiego o związku z feministką tym różni się od listu o chłopaku wyklętym, że nie próbuje udawać, że jest prawdziwy. A jeśli felieton jest tak przesadzony, że nawet TVP Info nie próbuje go uwiarygadniać, to wiedzcie, że coś się dzieje.

Co więcej, musimy oddać paście o fanatyczce równouprawnienia, że, jak na prawicowy paszkwil, bywa naprawdę zabawna. Trafiają się takie perełki jak "(...) kolejny raz wróciła do domu z torbami pełnymi 'Przewodników Krytyki Politycznej' zamiast jedzenia".

Mamy dużo więcej cytatów z tekstu Karnkowskiego. Śmieszne, smutne, straszne? Wszystko naraz:)

Moja dziewczyna (wciąż nie umiem napisać „moja była dziewczyna”) skręciła w lewo. Ja zawsze byłem raczej konserwatywny, ona mało interesowała się polityką. Wszystko zmieniło się, gdy nie dostała się na psychologię, pedagogikę, resocjalizację… W końcu powiedziała, że jest na socjologii, ale potem przypadkiem zobaczyłem jej indeks. „Stosowane nauki społeczne” nie brzmiało jeszcze najgorzej, ale już „Gender studies” zapaliło lampkę ostrzegawczą.

Bardzo kocham moją dziewczynę, po prostu nie interesuję się jej życiem. Na szczęście przypadkiem zobaczyłem ten indeks, bo do tej pory bym nie wiedział, co studiuje. A lampka ostrzegawcza powinna mi się zapalić już przy socjologii - niektórzy absolwenci wypisują fejkowe listy do redakcji TVP.

Szkoda mi było tylko jej długich włosów, które najpierw zmieniły się w dredy, by ostatecznie zniknąć prawie w ogóle.

Tak to działa - feministkom zmieniają się fryzury wraz ze zdobywanym doświadczeniem, jak w japońskich kreskówkach. Feministka na 5. poziomie ma dredy, na 12. goli głowę na łyso, a na 18. na jej głowie pojawia się nazistowski hełm.

Kochałem ją, a ona kochała mnie, nie chciała już tylko ulegać płciowym stereotypom i patriarchalnej dominacji.

Szkoda, było tak fajnie, kiedy ulegała. Ale oczywiście musiała wszystko zepsuć :(

Nie minęło kilka tygodni, gdy dom stał się przestrzenią walki konstruktów płciowych. „Oznaczasz teren jak zwierzę” – krzyczała, zrywając ze ścian moje trofea z biegów: Wyklętych i Niepodległości.

OK, "trofea" to mocne słowo na medale, które dostaje każdy, kto ukończy bieg, niezależnie od czasu. I może faktycznie powinienem trzymać je na stojaku albo w szufladzie, a nie przybijać do ściany. Oraz: feministki nie mówią, tylko krzyczą.

„Duszę się, to mi przypomina, że mieszkam w tym kraju!” – krzyk zamieniał się w płacz.

Feministki krzyczą i płaczą. I nienawidzą Polski.

Przestała gotować, przestała sprzątać (...)

Przestała MI gotować, przestała MI sprzątać.

Odkąd zamiast „Kochaj mnie” mówiła „Dopisz kolejne linijki do historii patriarchalnej opresji kobiet”, i tak straciło to prawie cały swój urok.

Tak naprawdę chciałbym, żeby przed seksem mówiła "Wbij się we mnie niczym uderzenie husarii pod wodzą Sobieskiego w armię Imperium Osmańskiego".

„Miłość przezwycięży wszystko” – pomyślałem, gdy kolejny raz wróciła do domu z torbami pełnymi „Przewodników Krytyki Politycznej” zamiast jedzenia.

Mogłem próbować rozwiązać nasz trwający od miesięcy kryzys szczerą rozmową o uczuciach i oczekiwaniach, ale zdecydowałem się na podejście z komedii romantycznej.

Pomyślałem, że może byłoby inaczej, gdybyśmy mieli dziecko. (...) Kupiliśmy szczeniaka.

Rany, naprawdę mam kiepskie sposoby na radzenie sobie z problemami w związku.

Mieliśmy pogodzić się na Off Festivalu, jednak tak zaplanowała wyjazd, że zobaczyliśmy tylko koncert Siksy i już wracaliśmy do domu.

Hmm, czułem, że coś jest nie tak, gdy kupowaliśmy bilety na pociąg, który przyjeżdża do Katowic o 16:12 i powrotny o 17:56.

W drugi dzień świąt zaprosiła nawet do nas moich rodziców. Nie wpuściła mnie do kuchni, ale myślałem, że po prostu chce wszystkim, ze mną włącznie, zrobić niespodziankę. I faktycznie zrobiła. „Smakuje jak prawdziwe mięso, a obyło się bez międzygatunkowej przemocy” – powiedziała z uśmiechem, gdy ojciec zakrztusił się kotletem, który wydawał się być polaną smarem mieszanką trocin i tektury.

Ale przynajmniej znowu mi gotowała!

Nakrzyczała na mnie, że nie mam serca, dosłownie i w przenośni, okleiła cały dom serduszkami i zamknęła przede mną lodówkę, mówiąc, ze została kupiona z funduszy WOŚP.

Bo wiecie, WOŚP to taka głupia fundacja, która kupuje lodówki. He he he.

Z szaf zniknęły moje stare ubrania, zamiast nich pojawiły się nowe, takie same, ale… dokładnie w tym rozmiarze, który nosi moja ukochana. Zamiast XXL-ek damskie S-ki. (...) „To, że nosiłeś większe ode mnie ubrania, przypominało mi cały czas o tym, że według stereotypów, dotyczących płci mężczyźni są na ogół wyżsi i inaczej zbudowani, a to było dla mnie upokorzeniem” – wyjaśniła.

Tego właśnie chcą feministki. Równouprawnienia w polityce, społeczeństwie i pracy oraz żeby mężczyźni nosili małe, damskie ubrania.

Odzyskałem jasność umysłu, jakoś wbiłem się w te ubrania, choć prawie popękały i uznałem, że pora uciekać do rodziców.

No dobra, przyznaję, mocno przekoloryzowałem ten list. Jedyny zgodny z rzeczywistością fragment to ten, że nie wyszło mi z dziewczyną i uciekłem do rodziców.

Wszelkie podobieństwo sytuacji opisanych w liście do postaci i wydarzeń autentycznych jest przypadkowe. Opisane zdarzenia nie miały miejsca w rzeczywistości, choć mogły lub mogą wydarzyć się w przyszłości.

Dlaczego tego tekstu nie ma pod każdym materiałem TVP Info?


To jest ASZdziennik, wszystkie cytaty z TVP Info są prawdziwe.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie
Trwa ładowanie komentarzy...