Zamach na Antoniego Macierewicza. Ktoś chciał go zabić śmiechem

Fot. facebook.com/OtuszTo
Oddaj cześć wielkim Polakom na własnym ciele – mówili. Szarża malutkich husarków na kostce to za mało – mówili. Za nieumyślne spowodowanie zagrożenia zdrowia i życia byłego szefa MON odpowie klient studia tatuażu z Warszawy. Mężczyzna zrobił sobie dziarę z podobizną Antoniego Macierewicza.

Śledczy twierdzą, że posiadacz tatuażu chciał zabić śmiechem samego Antoniego Macierewicza, a niewykluczone, że także całą radę ministrów i kierownictwo PiS.
W studiu tatuażu, w którym doszło do ewidentnej próby zamachu na życie Macierewicza, trwa drobiazgowe przeszukanie. Policja twierdzi, że do ataku doszło przy użyciu pigmentów, które na co dzień służyły do tatuowania niewinnych orłów bielików i haseł narodowych o "Wielkiej Polsce".

Pogłoski, że to po prostu Bartłomiej Misiewicz przegrał srogi zakład z Edumndem Jannigerem po balandzie w klubie w Białymstoku, wciąż nie zostały potwierdzone.

Niewykluczone, że mógł go wygrać.
To jest ASZdziennik. Tatuaż z Antonim Macierewiczem nie został zmyślony.
Trwa ładowanie komentarzy...