Kulisy samotnego ataku Denisa Urubki na K2. Ta rozmowa wszystko wyjaśnia

Denis Urubko czekał na szczycie K2 na kolegów, ale nie przyszli.
Denis Urubko czekał na szczycie K2 na kolegów, ale nie przyszli. Fot. Denis Urubko / russianclimb.com
Denis Urubko, który w sobotę podjął samotną próbę wejścia na szczyt K2, wrócił dziś rano do obozu C2. Jednak to, co większość internetowych ekspertów wzięło za przejaw niesubordynacji Rosjanina z polskim paszportem, było zwykłym weekendowym nieporozumieniem między kolegami.

Urubko spotkał się w obozie C2 z Marcinem Kaczkanem i Maciejem Bedrejczukiem. Oto zapis rozmowy, którą odbyli mężczyźni. ASZdziennik jako pierwszy dotarł do tej konwersacji.

Denis Urubko: Co jest chłopaki? Czekałem na was na szczycie kilkanaście godzin, zimno jak cholera, wiatr taki, że nawet fajki nie można odpalić. A wy gdzie byliście?

Marcin Kaczkan: No kurde, Denis, dzwoniliśmy do ciebie kilka razy, ale nie odbierałeś!

Denis Urubko: Sorry, telefon mi padł, a zapomniałem ładowarki.

Maciej Bedrejczuk: Heh, dokładnie tak sobie pomyśleliśmy: "Pewnie telefon mu padł i nie wziął ładowarki".

Denis Urubko: Ale dotarliście w ogóle?

Marcin Kaczkan: Tak. Doszliśmy do szczeliny koło takiej oblodzonej grani, postaliśmy ze 40 minut, ale cię nie było, więc wróciliśmy.

Denis Urubko: O raaany, a ja stałem dosłownie 200 metrów dalej! Przy takim dużym, ośnieżonym kamieniu.

Marcin Kaczkan: Aaa, chyba wiem, o którym mówisz. Kurczę, myśleliśmy, że nas olałeś.

Denis Urubko: Nie no, co wy, przecież się umawialiśmy.

Marcin Kaczkan: No to głupio wyszło.

Denis Urubko: No.

Maciej Bedrejczuk: Ej, to może w przyszłą sobotę jakieś wspólne wyjście? Zaprosiliśmy jeszcze Artura i Marka. Spoko?

Denis Urubko: Spoko. O, a mogliby wziąć tlen? Bo mamy jakieś resztki tylko.

Maciej Bedrejczuk: Zadzwonię, żeby wzięli. OK, my lecimy się przejść. To dozo w sobotę.

Denis Urubko: Elo, kończę, bo uber z kebabem do Camp 4 przyjechał.

To jest ASZdziennik, ale Denis Urubko naprawdę zszedł do obozu C2.
Trwa ładowanie komentarzy...