Ksiądz na mszy odczytał, kto ile dał samochodów na kolędzie.
Ksiądz na mszy odczytał, kto ile dał samochodów na kolędzie. Fot. 123rf.com

Wierni z parafii Św. Katarzyny Aleksandryjskiej w Miedźnie są oburzeni zachowaniem proboszcza. Podczas niedzielnej mszy ksiądz publicznie wyczytuje nazwiska osób, które przyjęły go po kolędzie i dokładną liczbę samochodów, jakie od nich otrzymał.

REKLAMA
Jak informuje portal miejska.info.pl, duchowny nie tylko potępia tych, którzy nie zaprosili go do domu, ale też tych, którzy w ramach datku na kościół nie przekazali przynajmniej dwóch Mercedesów klasy S lub innych aut o porównywalnej wartości.
Dziennikarz, który opisał proceder, jest nim zbulwersowany. Zwraca uwagę, jak może poczuć się ubogi mieszkaniec siedzący w kościelnej ławie, który oddał swojego ostatniego Seata Ibiza rocznik 2001. Zwłaszcza w zestawieniu z bezdomnym, kto przekazał dwa Maybachy.
Proboszcz ma też sposób na osoby, które wyraźnie proszą o nieupublicznianie ich imienia i nazwiska. W takim przypadku ksiądz mówi, że chodzi o "ofiarę bezimienną", podaje marki samochodów oraz dokładny adres parafian.
W ten sposób wszyscy obecni na mszy i tak poznają wstydliwą tajemnicę osoby zamieszkałej przy Sienkiewicza 6 m. 13, której datkiem był Fiat Multipla.
logo

To jest ASZdziennik, ale ksiądz z Miedźna naprawdę wyczytuje, kto ile dał na kolędzie.