
Daleko na południowym krańcu królestwa, za pokrytymi śniegiem górami leżało magiczne jezioro. Nazywało się Morskie Oko.
REKLAMA
Jezioro to była niezwykle piękne, ale ciążyła nad nim pradawna klątwa rzucona przed wiekami przez złego fiakra. Sprawiała ona, że po zmroku robiło się ciemno, a turyści słabli i nie mogli dotrzeć do Morskiego Oka o własnych siłach. Musieli wynajmować dorożki i męczyć konie, a właśnie z ich cierpienia zła klątwa brała swą moc.
Istniała jednak przepowiednia, która mówiła, że klątwa może zostać złamana. Miało się to stać, gdy nad Morskie Oko dotrze orszak bez konia, za to zasilany bezinteresowną, ludzką dobrocią.
Pewnego dnia grupa turystów postanowiła pójść nad zaklęte jezioro o własnych siłach. Ludzie dziwili się im wielce, zwłaszcza, że jedno z nich było na wózku.
– Nie lepiej wziąć dorożkę? – pytali.
Ale nasi turyści nie chcieli obciążać zwierzęcia swoim ciężarem. Jeden mężczyzna popchnął wózek, dwójka nastolatków go pociągnęła i wkrótce cała grupa dotarła nad Morskie Oko.
W tym momencie zły czar, który ciążył nad górską krainą, prysł i w nad Morskim Okiem nastało nieskończone dobro. Fiakrzy z dorożkami zniknęli, a turyści nabrali sił i nie chcieli już wozić się zaprzęgami.
To jest ASZdziennik, ale jeśli wiecie, kim są turyści ze zdjęcia, dajcie nam znać!
