
O groźnym incydencie na porannym treningu Bayernu Monachium pisze internetowe wydanie niemickiego dziennika "Bild". W czasie pierwszej rozgrzewki na murawę wtargnął niezidentyfikowany dotąd intruz i zakłócił spokojny przebieg drużynowego meczu. Wiadomo o nim tylko, że ma imponującą fryzurę i jasne, zdrowe, piękne włosy.
REKLAMA
Jak dotąd białogłowemu napastnikowi nie udało się odebrać piłki – dowiaduje się ASZdziennik.
– Chciałem tylko podać do Roberta – zapewnia w rozmowie z "Bildem" pomocnik Bayernu Arjen Robben. – I wtedy zamiast Lewego na linii ustawił się jakiś przystojny typ z nienaganną, stylową fryzurą.
Dziennikarze niemieckiego dziennika poinformowali, że na groźną sytuację błyskawicznie zareagował Jupp Heynckes, szkoleniowiec Bayernu Monachium. Od razu zaalamrował i wysłał za napastnikiem czwórkę ochroniarzy. Niestety - żaden z nich nie potrafił go dogonić.
– Rano trawa była nieco oszroniona i dobry kamuflaż intruza utrudniał skuteczny pościg - przyznają zdyszani pracownicy ochrony. – Zwykle w takich sytuacjach w ciągu 2 minut powalamy gościa na murawę, ale teraz musimy trochę odsapnąć.
– Szkoda, że Lewandowski gdzieś się zapodział, może on dałby radę dogonić intruza – dodają.
Jak podaje "Bild", białogłowy napastnik pomimo desperackich interwencji Manuela Neuera zdążył strzelić 5 goli w 9 minut. Stadion otoczyła już policja.
Ktolokwiek rozpoznaje napastnika, proszony jest o kontakt z władzami Bayernu.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
