Czarny protest, czarny wtorek, czarna rozpacz. Jak zwykle, kiedy kobiety nad czymś się zastanawiają, potrzeba mężczyzny, żeby rozstrzygnął wszelkie spory. Tak jest z nową kampanią billboardową, która unieważnia feminizm.
REKLAMA











Czarny protest, czarny wtorek, czarna rozpacz. Jak zwykle, kiedy kobiety nad czymś się zastanawiają, potrzeba mężczyzny, żeby rozstrzygnął wszelkie spory. Tak jest z nową kampanią billboardową, która unieważnia feminizm.










