Fot. 123rf.com

To miał być ostatni, kulminacyjny weekend wakacyjnego klapkotrekkingu w Tatrach. Atmosferę święta zepsuł jednak niezrównoważony turysta z Nowego Sącza.

REKLAMA
– Szaleniec wtargnął w wielotysięczny tłum turystów w kolejce do Morskiego Oka. Tysiące turystów wymagało pomocy psychologicznej – dowiaduje się ASZdziennik.
Do zdarzenia doszło w godzinach przedpołudniowych, kiedy pierwszy tura amatorów klapkotrekkingu szykowała się do ataku szczytowego.
– W pewnym momencie ludzie zaczęli krzyczeć, wziąłem to jednak za normalne od tej porze kłótnie o to, że pan tu nie stał – opowiada nam świadek incydentu. – A potem zorientowałem się, że to coś innego.
Wśród coraz większego zgiełku zaczęło się bowiem wybijać skandowanie "prowokator", zdejm buty" i "wolne sandały". Po chwili dało się słyszeć wołania o pomoc.
– Wielu ludzi po raz pierwszy widziało na tej wysokości wiązane buty na solidnej podeszwie. Musieliśmy ratować się solami trzeźwiącymi – relacjonuje obecny na miejscu ratownik TOPR.
Jak dowiaduje się ASZdziennik, otrząsnowszy się z pierwszego szoku tłum postanowił pojmać siejącego zgorszenie napastnika.
Ten jednak umknął obławie.
Ta bowiem przed wyruszeniem musiała strzelić sobie po 20 selfies z fasiągami.
To jest ASZdziennik. Wszelkie wydarzenia i cytaty zostały prawdopodobnie zmyślone.