Karkołomna interwencja strażaków w Krakowie. Musieli oderwać 27-latkę od kryminału i odstawić ją do pracy

Pixabay
Strażacy nie dali wiary tłumaczeniom, że jeszcze tylko jedna strona i odłoży ją na półkę. Do nietypowej interwencji doszło nad ranem w samym centrum Krakowa. Zastęp strażaków wszedł do mieszkania kompletnie zaczytanej kobiety i po dwugodzinnej akcjij oderwał ją od nowego kryminału – dowiaduje się ASZdziennik.


Kobieta została bezpiecznie odstawiona do pracy. Grozi jej zarzut umyślnego spowodowania niewyspania i zaniedbania obowiązków służbowych.

O zapalonej od zeszłego wieczoru nocnej lampce w salonie 27-letniej Kamili P. zaalarmowali strażaków czujni sąsiedzi. Kobieta to znana na osiedlu czytelniczka, więc trwająca od wczoraj kompletna cisza dochodząca zza drzwi jej mieszkania sugerowała najgorsze.

– Codziennie kręci się pod księgarnią, nie można spokojnie przejść obok, by nie poleciła jakiejś nowości wydawniczej - twierdzi jeden z sąsiadów Kamili P. – Ostatni raz widziałem ją wczoraj, jak wychodziła ze "Skazą" Zbigniewa Zborowskiego.

I właśnie przez ten kryminał kobieta otarła się o spóźnienie i naganę ze strony swojej przełożonej – ustalili strażacy. Księgarni, która sprzedała wciągającą książkę kobiecie pracującej od 8 do 16, grozi odebranie koncesji.

– Zastaliśmy ją na gorącym uczynku – twierdzi aspirant sztabowy Marian Kowalczyk z Komendy Miejskiej Państwowej Straży Pożarnej w Krakowie. – Usiłowała sama wydedukować, co łączy morderstwo młodej fizyczki z zabójstwami uznanego tłumacza, drobnego przestępcy i ochroniarza z klubu go-go, a była dopiero w trzecim rozdziale.

Strażacy tłumaczą, że kobieta zachłysnęła się atmosferą Lwowa w trakcie II Wojny Światowej, powojennego Izraela, współczesnej Szwajcarii czy Iranu z początku lat dziewięćdziesiątych. A to wszystko na kartach jednej powieści kryminalnej. W efekcie zapomniała o świecie i spędziła pół nocy na lekturze bez opamiętania. Zaskoczona wtargnięciem strażaków amatorka intryg przyznała się, że czytała wolniej, żeby książki starczyło na dłużej.


- Było o krok od użycia siły, bałem się, że pozaginamy rogi - twierdzi kierujący akcją funkcjonariusz.

Na szczęście strażacy zastosowali fortel z groźbą zdradzenia zakończenia i kobieta natychmiast odstąpiła od czytania.

– Na miejscu znaleźliśmy kubek ciepłej herbaty, ciepły pled i, co najważniejsze, nowy egzemplarz "Skazy", wciąż pachnący świeżym drukiem – twierdzi sztabowy Kowalczyk. – Zostaną przekazane policji w celu wykonania niezbędnych ekspertyz.

Najpierw jednak z materiałem dowodowym chcą zapoznać się strażacy. Od deski do deski.


To jest ASZdziennik dla wydawnictwa "Znak" i kryminału "Skaza" Zbigniewa Zborowskiego.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...