123rf.com

Obojętne spojrzenia i sięgnięcie po kolejną garść popcornu. To wszystko, na co mogła liczyć 20-letnia Aleksandra T. z Wrocławia, która podczas wieczoru filmowego w napięciu wyczekiwała reakcji znajomych na błyskotliwą linię dialogową w jej ulubionym filmie. Jak ustalił ASZdziennik, nikt z czwórki znajomych Aleksandry nie podzielił jej entuzjazmu.

REKLAMA
Do zdarzenia doszło dziś wieczorem podczas cotygodniowego spotkania fanów kina i seriali w mieszkaniu na jednym z wrocławskich osiedli.
– Przez pierwsze 70 minut filmu ani razu nie spojrzałam nawet na ekran – mówi w rozmowie z ASZdziennikiem rozczarowana postawą koleżanek i kolegów dziewczyna. – Nie spuszczałam oka z twarzy znajomych, bo byłam pewna, że ich reakcja na tę subtelność w scenariuszu będzie tego warta...
Westchnięcia, zastygłe z emocji twarze, rozchylone z podziwu usta, okrzyki entuzjazmu, a może nawet żądanie zatrzymania filmu i powtórki ostatnich pięciu minut – na to wszystko po cichu liczyła Aleksandra głęboko dotknięta znieczulicą, przez którą znajomi nie docenili kunsztu i geniuszu w dialogu.
Konfrontacja z prawdą była bolesna. Kuba sięgnął po chipsy, Marta przewijała posty na Facebooku, Dominik zdecydował że musi wyjść do łazienki, a Paulina zapytała, czy to ona może wybrać następny film.
Jak ustalił ASZdziennik, to nie pierwsza taka klęska w życiu Aleksandry.
– Ten zabójczy refren w nowym singlu Royal Blood skwitowali ledwie widocznym skinieniem głową, a zjedzenie pysznego burgera w barze, który im poleciłam, skwitowali zwykłym "OK", i nie zamieścili nawet zdjęcia na Instagramie.
20-latka postanowiła, że nie będzie więcej rekomendować znajomym dóbr kultury i usług.
I na pewno nigdy więcej nie obejrzy z nimi "Lilo i Sticha".
To jest ASZdziennik. Wszystkie wydarzenia zostały zmyślone.
Autor: Łukasz Jadaś / @lukaszjadas