
Reklama.
– Małgorzata Wassermann i Małgorzata Terlikowska skierowały do sądu sprawę przeciwko Sokowi z Buraka – donosi DoRzeczy.pl.
Poszło o mem, który hejtowaliśmy na ASZu, a który wytykał obu kobietom dokonanie aborcji. Dla nas to było megasłabe, same zainteresowane uznały, że ktoś powinien za to zapłacić.
To nie koniec kłopotów 400-tysięcznego fanpage'a współpracującego też (EDIT: już nie) z "Gazetą Wyborczą". Prawicowy dziennikarz Marcin Makowski, który realizuje się jako troll dobrej zmiany, twierdzi, że "za "Sokiem z Buraka" stoi agencja marketingowa powiązana z dużą partią opozycyjną". Ale trollowi wierzy się dopiero, jak pokazuje kwity.
Oczywiście opozycja będzie teraz rozdzierać szaty, że mohery biją wolne media...
ale ta sprawa chyba, niestety, nie jest polityczna.
Trochę bardziej jest o buractwie w sieci.
PS. Nie oznacza to, że będziemy kibicować oraniu Soku i finansowemu przeczołganiu "śmieszka". W idealnym świecie Sok by bardzo przeprosił i dogadał się z pokrzywdzonymi. I nie robiłby już takich memów. Ale wiadomo, jak będzie.
Rafał Madajczak