Dramat redaktora ASZa. Gdyby nadal grał swoje nieśmieszne stand-upy, dziś prowadziłby Studio YaYo

Ten po prawej chciałby tak jak ten po lewej.
Ten po prawej chciałby tak jak ten po lewej. Fot. TVP / Maciej Stanik
A wystarczyło nadal mówić nieśmieszne rzeczy i zrzucać wszystko na tak zwaną "lewicę".


– Mogłem nadal mówić swoje nieśmieszne żarty na swoich stand–upach, które nie bawiły nikogo – żali się w rozmowie z nami Bartek Przybysz, 27–letni redaktor ASZdziennika. – Gdybym te sześć lat temu do każdego z nich dodawał w puencie, że to wina wszechobecnego lewactwa, miałbym teraz swój program w TV, a tak piszę artykuły w ASZu. Gdzie ja popełniłem błąd? Co zrobiłem nie tak?! – pyta retorycznie.

A jest czego żałować. Nieśmieszne puenty to wszak całe życie bohatera naszego artykułu.

– Odkąd Studio YaYo zagościło w ramówce TVP, Bartek stał się apatyczny i przestał wymyślać dobre teksty – tłumaczy Rafał Madajczak, szef redakcji. – Rozumiem to ciśnienie na szkło, ale nie można mieć tortu i dostać tortem – dodaje.

Nasz bohater nie zamierza jednak się tak łatwo poddać.

– Prędzej czy później przegnam Makowskiego i Dłużewskiego ze studia – mówi nam zamyślony. – Zacząłem już nawet nad tym pracować. Ostatnio będąc pijany na imprezie w Cudzie nad Wisłą rozdawałem ludziom swoje wizytówki. Mam nadzieję, że to wpłynie pozytywnie na mój regres osobisty – kończy rozmowę z nami.

To jest ASZdziennik. A teraz zgadnijcie co tu zostało zmyślone. (b)
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...