
Europę i Stany dzieli ocean. Także ocean reakcji na dramaty, jak ten we Francji.
REKLAMA
W Europie trwa właśnie pokaz solidarności z ofiarami paryskich zamachów: robimy iluminacje, myślimy i zmianiamy awatary na niebiesko-biało-czerwone. Lub takie:
Tymczasem w Stanach, oprócz przerażenia, że hashtag #PrayForParis oznacza śmierć Paris Hilton, fururę robi inne podejście (zwróćcie uwagę na liczbę lajków).
W sumie, czemu nie? Przecież w Iraku się udało.
