Dramat biegacza. Ukończył maraton, bo gdy chciał zejść z trasy, zawsze ktoś akurat na niego patrzył

Fot. Maridav / Shutterstock.com
Presja społeczna góry przenosi.


– Dramat podczas maratonu w Nowej Soli. Uczestnik ukończył bieg, choć tego nie planował – donoszą lokalne media.

– Kilka razy chciałem zejść z trasy, jednak akurat ktoś znajomy na mnie patrzył i musiałem biec dalej – wspomina pan Andrzej, zmuszony do ukończenia biegu z czasem poniżej 4 godzin.

Pierwszy kryzys złapał go tuż po 10. kilometrze.

– Pomyślałem, że to bez sensu i nigdy mi się nie uda – opowiada. – Sęk w tym, że na trasie wypatrzyłem kolegę z pracy i pobiegłem dalej.

Sytuacja powtórzyła się kolejne 10 km później. – Biegliśmy przez taki fajny lasek, nikt by mojego zejścia z trasy nie zauważył, ale kątem oka dostrzegłem sąsiada na spacerze z psem. Tadeusz był daleko, ale jego Brutus podbiegł do mnie z kijem – utyskuje pan Andrzej.

Dalej było tylko gorzej. Na trasie pojawili się między innymi: szwagier, nauczycielka polskiego z podstawówki, kuzyn oraz ukochana babcia.

– Potem widziałem też Batmana i Gandiego, ale to był finisz i nic mnie już nie obchodziło – mówi załamując ręce, ma bowiem poważny problem.

– Nie wiem, jak ja tych wszystkich ludzi przetranspostuję 27 września na PZU Maraton Warszawski.

To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.

Tekst powstał we współpracy z PZU Zdrowie.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...