PILNE MAMY DZIŚ JESZCZE DUŻO SUPER RZECZY. KLIKNIJ I ZOBACZ.

Dramat hrabiego z PiS. Chciał tylko przejść przez ulicę, postawił w stan gotowości całą swoją służbę

Fot. Wikimedia Commons / Adrian Grycuk / twitter.com/kizinievic
Trwoga w bogobojnych Wydminach w województwie warmińsko-mazurskim. W czasie gospodarskiej wizyty u ludu hrabia Jarosław Zieliński herbu Prawa i Sprawiedliwości wybrał się na drugą stronę ulicy, przez co wprawił swoją służbę w nie lada ambaras – dowiaduje się ASZdziennik.

– Kto suchy parasol rozłoży nad synem ojczyzny, temu z robocizny wytrące dwa szarwarki i pięć dni pańszczyzny! – zawołał w całej swej skromności jaśnie pan Zieliński do swojego dworu.
Służba hrabiego prędko pojęła, że z wieku mu i z urzędu ten zaszczyt należy. Z tłumu wystąpił nieznany z imienia bohater, dzięki któremu zacnego ministerialnego lica ani kropla z prowincjonalnego opadu nie skalała.

Nie tylko jednak jemu hrabia z Wiejskiej zawdzięcza, że spod Giżycka cało uszedł z życiem,

– Zebra, mospanie! – zawołał w ostatniej chwili wystraszony koniuszy z gminnej drogówki na widok jaśnie pana Zielińskiego nadciągającego na jezdnię od strony chodnika. – Wołajcie radiowóz, ażeby Pan bez szwanku bezpieczną przeprawę!

Posłuszna służba nie zważając na całe metry dzielące chodnik od drugiego wnet otoczyła orszak jednego króla policyjnym autem i drogowym pachołkiem, bo wiedzą że jak hrabia Zieliński pójdzie w Polskę, to lubi mieć takowych przy sobie.

Choć jaśnie pan dopiero co puścił ziemię mazurską, w okolicznych mieścinach i wioskach już rozchodzą się opowieści o jego wizycie.

Lud prawi, że przejście po którym stąpał zakwitło fiołkami, a jelonki i sarny zbiegły się z powiatowych lasów, i dotąd klęczą na chodniku, do którego dotarł hrabia Zieliński.

To jest ASZdziennik, ale zdjęcie nie zostało zmyślone.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...