7 typów ludzi, których spotkasz na targach książki

Fot. Adrianna Bochenek / Agencja Gazeta
Targi książki to święto czytelników i autorów. I jak to na każdych świętach, tak i książkowa uczta przyciąga różnych członków czytelniczej rodziny. Kto jest kim? Jak go rozpoznać i czasami unikać - tego dowiesz się tylko z naszego poradnika. Przetrwania.

1. Berserker zakupowy

Przyszła tu tylko popatrzeć. Przy trzecim stoisku wejdzie na debet i będzie chciała pożyczać pieniądze na Miłoszewskiego, bo "Uwikłania" w twardej oprawie jeszcze nie ma. Mówi, że interesuje ją tylko beletrystyka, ale nie wyobraża sobie, że wyjdzie z tych targów bez "Dzieł (niemal) wszystkich" Jeremiego Przybory. Fanka Arcade Fire gotowa bić się za ostatni egzemplarz autobiografii Roda Stewarta. Liczy, że śniadanie które zjadła rano wystarczy jej do kolejnej wypłaty, albo że rodzina zlituje się i ją nakarmi. Prawdopodobnie to ty.

2. Dyskutant nieśmiały

Od 1996 roku unikał spotkań autorskich z Mariuszem Szczygłem, bo nie mógł wymyślić intrygującego i oryginalnego pytania. Miesiąc temu po trzecim przeczytaniu i drobiazgowej analizie powiązań "Projektu: prawda" z "Niedzielą która zdarzyła się w środę" wreszcie go olśniło i wierzy, że oto nadeszło jego pięć minut. Gdy nadejdzie czas na pytania od publiczności, speszy się i uzna, że nie jest godny rozmowy z mistrzem. W milczeniu poprosi o autograf i zapyta o godzinę.

3. Czytelnik totalny

Najbardziej wyczekiwane premiery na targach przeczytał pół roku temu: patrząc autorom przez ramię, gdy poprawiali ostatnie literówki w ostatnich rozdziałach. Postrach wystawców. Potrafi na miejscu przeczytać całą ofertę wydawnictwa i poprosić jeszcze o mały literacki debiut na drogę do kolejnego stoiska. Pytany o rekomendację poleci ci najnowszą szkatułkową powieść biograficzną bardzo znanego wśród tuareskich koczowników młodego debiutanta z Libii. To na 99% Michał Nogaś.

4. Największa fanka

Na targi przyszła w jednym celu: wyrażenia uwielbienia dla swojego ulubionego autora lub autorki. Uzbrojona w zdania “jestem pana największym fanem”, “pisze pan już coś?” i “na zdjęciu wygląda pan młodziej” sforsuje każdą barierę na linii czytelnik-pisarz. Trzeba tylko uważać. Nie wolno od niej przyjmować zaproszenia do domku na uboczu w czasie zamieci. Może już nie chcieć wypuścić gościa.

5. Strażnik tradycji

O, a co my tu mamy? Czytnik e-booków! Na pewno przyjemnie się go kartkuje! Pliki mobi tak pięknie pachną! Aż przyjemnie na półkę w domu sobie popatrzeć, co? I autografy na PDF-ach tak łatwo zebrać! Powodzenia w czytaniu “Domu z liści” Danielewskiego! No i miłej lektury, kolego, jak ładowarki USB pod ręką zabraknie!

6. "Wiem, co autor miał na myśli"

Aparycja intelektualisty-zadymiarza. Nie mylić z Łukaszem Orbitowskim. Trochę w życiu przeczytał, ale "Lot nad kukułczym gniazdem" myli mu się z "Zabić drozda" i "Dwunastoma srokami za ogon". Mimo tego chce zaimponować wszystkim swoim oczytaniem i w czasie dyskusji o "Sekretnym życiu pszczół" zarzuca autorce, że pogubiła się w fabule i zamiast domknąć wątki rozpoczęte w "Sekretnym życiu drzew", rozpisała się o losach kobiet. Oburza się, że zamiast Ove Løgmansbø na spotkanie autorskie przyszedł jakiś Mróz.

7. Bohater mimo woli

Przyszedł, bo mu kazali. Boi się tłumu, nie rozumie o co ten zgiełk, a najchętniej rzuciłby to wszystko i poszedł do domu. Niestety. Nie może, bo wiąże go umowa z wydawcą. Musi podpisywać książki i odpowiadać na pytania typu “pisze pan już coś?”. Ma oprawki okularów i zarost jak Filip Springer, więc choć pisze opowiadania, podpisuje już czwarty egzemplarz "Miedzianki". Na szczęście na targach spotkał miłą fankę, która zaprosiła go na zimowy urlop do swojego domku na uboczu. A jednak warto było zostać pisarzem.
POLUB NAS NA FACEBOOKU
Trwa ładowanie komentarzy...