Piłkarska bajka o księżniczce Krystynie. Światowa premiera tylko na ASZdzienniku!

Fot. Jak z bajki
Dawno, dawno temu żyła sobie prosta acz piękna Krycha, która marzyła o życiu w wielkim pałacu u boku urodziwego i zamożnego księcia.

Aby odnaleźć upragnionego królewicza, Krycha często chadzała na bale. Uwielbiała tańczyć, a miała w nogach taką lekkość, że budziła zachwyt u wszystkich gości.

Pewnego razu księżniczkę dostrzegł diuk Sewilli Estadio Ramón Sánchez Pizjuán. Tak go oczarowała, że ten od razu postanowił zabrać ją ze sobą do swej rodzinnej Iberii i uczynić swą księżniczką.

Krycha miała w Sewilli wszystko, czego było jej trzeba. Mieszkała w pałacu, niemal co noc oddawała się swoim ulubionym tańcom, a i poddani szybko ją pokochali. I pewnie żyłaby tam długo i szczęśliwie, gdyby na jednym z przyjęć nie wpadła w oko emirowi de Saint-Germain, który zapragnął ją mieć tylko dla siebie.

– Pojedź ze mną do Paryża, do Parku Książąt, a obsypię cię bogactwami, o jakich ci się nie śniło! – kusił.

Emir codziennie przynosił dziewczynie wspaniałe futra i drogocenne klejnoty, aż ta w końcu uległa i pojechała z nim do Paryża. Gdy dotarli na miejsce, jej oczom ukazał się największy i najpiękniejszy pałac, jaki kiedykolwiek widziała. Jego komnaty całe aż skrzyła się od złota, srebra i diamentów, a szafy pełne były ubrań z najznakomitszych tkanin.

– To wszystko będzie twoje pod jednym warunkiem – powiedział de Saint-Germain. – Dziś wieczorem pójdziemy na bal. Nie zatańczysz z nikim, dopóki ja pierwszy nie poproszę cię do tańca.

Urzeczona pałacowym przepychem Krycha zgodziła się. Na balu cierpliwie czekała, aż emir poprosi ją do tańca, ale to się nie wydarzyło. Następnego wieczora sytuacja się powtórzyła. I kolejnego.

Mijały dni, tygodnie, miesiące. Krycha marniała w oczach. Co prawda opływała w bogactwo, a najznamienitsi krawcowie szyli dla niej trzewiczki, ale zapomniała już, jak się tańczy. Nawet kniaź Nawałka z jej rodzinnego Lechistanu nie przysyłał jej już zaproszeń na bal.

Zdarzali się co prawda kawalerowie, którzy starali się o względy Krychy, ale de Saint-Germain ich przeganiał. I wtedy pojawił się on – książę West Bromich, władca Albionu. Wziął on francuskiego królewicza na stronę i po krótkiej rozmowie podszedł do Krychy, wziął za rękę i zaprowadził na parkiet.

Co obiecał emirowi Saint-Germain? Magiczny miecz? Trzy smoki? Czy Krycha pamięta jeszcze, jak się tańczy? Czy wszystko skończy się szczęśliwie?

To już temat na kolejną opowieść.

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...