Tysiące zadowolonych Polaków zatrzymanych przez drogówkę za jazdę pod wpływem Coldplay

Fot. Dominik Sadowski / Agencja Gazeta
Myśleli, że po wczorajszej imprezie doszli do siebie i mogą spokojnie powrócić do codziennych zmartwień. Na szczęście na drogach czuwała policja. Ponad 10 tysięcy uśmiechniętych kierowców zatrzymała jak dotąd drogówka podczas ogólnopolskiej akcji pod kryptonimem "Charlie Brown" – dowiaduje się ASZdziennik.

To pokłosie wczorajszego koncertu Coldplay na Stationie Narodowym w Warszawie.

– Wyglądali jakby ktoś im nagle przypomniał, że są na świecie powody do radości – podkreśla aspirant Mikołaj Nowacki, funkcjonariusz wydziału ruchu drogowego stołecznej policji. – Niektórzy wciąż nucili "Viva la Vida", inni mieli pod ręką gotowe do włączenia egzemplarze "A Head Full of Dreams", jakby wczoraj było im mało.

Wszyscy zatrzymani byli pod silnym wpływem piosenek Coldplay i osobowości lidera grupy Chrisa Martina. Policjantom podejrzany wydał się m.in. ich pozytywny stosunek do otaczającego ich świata i ludzi, wysoka kultura jazdy oraz liczne uprzejme gesty na drodze.

– Mówiłam mężowi, że już po "Hymn for the Weekend" powinien zdjąć z twarzy ten uśmiech, ale on się uparł, żeby zatrzymać go do dziś – twierdzi Bożena M., której partner po spotkaniu z Chrisem Martinem do dziś emanuje pozytywnymi emocjami, co od razu wyczuła policja. – Nie złościł się ani chwili, chociaż znowu spóźnieni do pracy utknęliśmy w Markach.

Wyraźnie "wczorajszy" i szczęśliwy mąż pani Bożeny z powodu gardła zdartego na "Paradise" odmówił komentarza i dobrowolnie oddał się w ręce policji, ale nie każdy chciał współpracować. Tylko podczas interwencji na Mokotowie policjanci siłą rozdzielili m.in. kierowców taksówki i Ubera, którzy w przyjacielskim uścisku przy "Us Against the World" puścili sobie w niepamięć dawne scysje.

Działania policji mają potrwać do połowy lipca. Do tego czasu zespół zakończy europejską część trasy koncertowej.

– Ujęci dziś kierowcy zostali objęci zakazem stadionowych koncertów, a najszerzej uśmiechnięci z nich muszą co tydzień meldować się na lokalne komisariaty na sesje Nicka Cave'a, Portishead i Joy Division – podaje policja.

To jest ASZdziennik. Wszelkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.

Autor: Łukasz Jadaś /@lukaszjadas

POLUB NAS NA FACEBOOKU

Trwa ładowanie komentarzy...