<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss xmlns:media="http://search.yahoo.com/mrss/" version="2.0" xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom">
	<channel>
		<title><![CDATA[ASZdziennik.pl - KULTURA]]></title>
		<description><![CDATA[Najnowsze artykuły i wpisy blogerów w kategorii KULTURA w ASZdziennik.pl]]></description>
		<link>https://aszdziennik.pl/c/123,kultura</link>
				<generator>aszdziennik.pl</generator>
		<atom:link href="https://aszdziennik.pl/rss/kategoria,123,kultura" rel="self" type="application/rss+xml" />
		<atom:link rel="hub" href="https://pubsubhubbub.appspot.com/" xmlns="http://www.w3.org/2005/Atom" />
			<item><guid isPermaLink="true">https://aszdziennik.pl/153100,tokarczuk-is-over-i-8-innych-rzeczy-ktorych-dowiemy-sie-z-tegorocznego-raportu-czytelnictwa</guid><link>https://aszdziennik.pl/153100,tokarczuk-is-over-i-8-innych-rzeczy-ktorych-dowiemy-sie-z-tegorocznego-raportu-czytelnictwa</link><pubDate>Wed, 08 Apr 2026 12:33:22 +0200</pubDate><title>Tokarczuk is over i 8 innych rzeczy, których dowiedzieliśmy się z tegorocznego raportu czytelnictwa</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.aszdziennik.pl/9ec10acb8e21a45e176e5def2cc1ea2c,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Biblioteka Narodowa wypuściła raport czytelnictwa, a media miały szansę pochwalić się corocznymi alarmistyczno-kpiącymi nagłówków o tym, że „LUDZIE NIE CZYTAJĄ!!!” Albo: „lansowanie się czytaniem 52 książek w roku to snobizm”. No i dobra. Dyskusje wracają i wracać będą. Przyjrzyjmy się, co ciekawego mówi raport.

Badanie analizujące stan czytelnictwa w 2025 roku zostało przeprowadzone, tak jak w poprzednich latach, metodą CAPI. Odpowiedzi na temat swoich nawyków czytelniczych udzielała reprezentatywna próba 2005 Polek i Polaków w wieku co najmniej 15 lat.
Oto 9 rzeczy, których dowiadujemy się z raportu:
1. Czyta tak samo mało ludzi jak rok temu (i jak zawsze).
Lekturę co najmniej jednej książki zadeklarowało 41% ankietowanych. W 2014 było to 42%, więc nie obserwujemy tu żadnych niesamowitych zwrotów akcji. 
2. Najbardziej skłonne do czytania są 30-letnie lambadziary.
I 25-letnie, i 35-letnie. Generalnie lambadziarze i lambadziary wieku 25-39 lat.
Według raportu to jednak lambadziary czytają chętniej niż lambadziarze. Jeśli ktoś ma sięgnąć po książkę, to z większym prawdopodobieństwem będzie to czytelniczka niż czytelnik (47% do 34%). 
3. „Facetka kazała” wciąż skuteczną metodą promocji czytelnictwa.
Z raportu wynika, że wciąż jednym ze skuteczniejszych sposobów na przeczytanie książki jest przymus zewnętrzny, np. w postaci facetki od polaka. Dzięki temu całkiem dużą grupę czytelników tworzą osoby uczące się. Nie wiadomo natomiast, czy jest to grupa szczęśliwa. 
4. Biblioteki publiczne zaczynają być troszkę bardziej cool.
Poszukując jakichkolwiek wzrostów, obserwujemy je w sferze bibliotek publicznych. To źródło książek, którego znaczenie wzrosło na przestrzeni roku (wzrost o 4% względem 2024 roku). 
5. Olga Tokarczuk is over.
Popularność noblistki zmalała, jeśli chodzi o zeszłoroczne wybory czytelnicze. Coraz mniej osób wymienia Tokarczuk na listach lektur. Jeszcze rok temu pojawiła się na 10 miejscu w kategorii najbardziej poczytnych autorów i autorek, a w 2019 i 2020 roku królowała na podium, zajmując 2 miejsce. W tym roku całkiem zniknęła z czołowej 27 najchętniej poczytnych.
6.  Frajer z biurka obok najprawdopodobniej będzie twoim mężem.
A przynajmniej to, być może, pojawi się w głowie czytelniczki romansów. Jak wynika z raportu, wśród publiczności literatury romansowo-obyczajowej 30% to kobiety, a zaledwie 4% – mężczyźni. 
7. Frajerka z biurka obok to najprawdopodobniej morderczyni.
Tak mogłaby sobie pomyśleć nałogowa czytelniczka kryminałów. Odbiorczyniami takich treści również są najczęściej kobiety, ale proporcja w tym najbardziej poczytnym gatunku nie jest tak zróżnicowana jak w przypadku romansów. 
8. Prawie nikt nie przeczyta twojego eksperymentalnego debiutu.
(ociera łzy).
9. Na podium najbardziej poczytnych autorów znajdują się kolejno: Remigiusz Mróz, Stephen King i Henryk Sienkiewicz. 
Do podium próbują dochapać się też JK Rowling i Andrzej Sapkowski, a za nimi biją się też Bolesław Prus i Katarzyna Bonda, co tworzy całkiem ciekawy zbiór osobistości. 
Cały raport możecie przeczytać tutaj. 
To jest ASZdziennik, ale to prawda.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.aszdziennik.pl/9ec10acb8e21a45e176e5def2cc1ea2c,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.aszdziennik.pl/9ec10acb8e21a45e176e5def2cc1ea2c,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://aszdziennik.pl/153091,egzoszkielety-cyfrowy-zapis-monitora-pracownika-rzeczy-ktore-brzmia-jak-mokry-sen-twojego-szefa-ale-serio-istnieja</guid><link>https://aszdziennik.pl/153091,egzoszkielety-cyfrowy-zapis-monitora-pracownika-rzeczy-ktore-brzmia-jak-mokry-sen-twojego-szefa-ale-serio-istnieja</link><pubDate>Fri, 03 Apr 2026 12:45:33 +0200</pubDate><title>Egzoszkielety, cyfrowy zapis monitora pracownika [Rzeczy, które brzmią jak mokry sen twojego szefa, ale serio istnieją]</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.aszdziennik.pl/91da9d510c46881ad1d2cc992e360256,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Boisz się, że hologram szefa z filtrem psa usiądzie ci na kolanach i nie zejdzie, póki nie dokończysz zlecenia dla klienta? Trochę się stresujesz, że w ramach szkolenia trafisz do symulacji, w której raz po razie musisz odmawiać Liptona dla zarządu, by udowodnić wierność ideałom firmy? Słusznie.

Ale to bez związku, bo w pracy przyszłości chyba nie będzie aż tak źle. Przeczytałam książkę Marka Szymaniaka „Młócka. Reportaże o pracy przyszłości” i okazuje się, że tytuł to trochę clickbait, bo praca przyszłości jest już w teraźniejszości (lepiej nie wysyłajcie tego swojemu szefowi).
Oto 5 dowodów na to, że przyszłość pracy jest teraz:
1. Praca od zaraz bez formalności
Istnieje aplikacja (Tikrow), która umożliwia pracę natychmiastową, czyli załatanie dziury w grafikach różnych firm. Osoby, które wpiszą się na puste miejsce w aplikacji, przychodzą na zmianę do obcego miejsca – na kasę, do magazynu i innych, raczej niewymagających szczególnych umiejętności prac. Przepracowują tam jedną zmianę, a następnego dnia idą gdzie indziej. W teorii brzmi jak „wolność zatrudnienia” i „zdobywanie nowych doświadczeń”, ale ostatecznie jest to podobna wolność, jaką mają zależni od aplikacji kierowcy Ubera. Czyli wolność z łezką w oku i obawą, że nie wiadomo, gdzie skorzystać z łazienki. 
2. Cyfrowy zapis twoich zakupów na Vinted
Tak. Jeśli zdarza ci się „okradać firmę z czasu”, to istnieją miejsca pracy, które natychmiast to wyłapią.  W niektórych firmach na laptopach pracowników wprowadzono ciągły nadzór, dzięki któremu analizie poddawane jest absolutnie wszystko. Co to oznacza? Że jeśli piszesz coś na czacie grupowym z koleżankami o nazwie „ja i moje świnie”, to jest szansa, że twój przełożony rozbije waszą oborę. 
3. Ludzie są robotami
Albo trochę tak wyglądają. W niektórych polskich magazynach ludzie noszą egzoszkielety, dzięki którym łatwiej przenieść ciężkie elementy. 
Być może właśnie egzoszkielety zamkną najdziwniejszy tekst, jaki pojawia się w temacie feminizmu, czyli „feminizm kończy się, gdy trzeba wnieść lodówkę na piąte piętro”.  Feminizm może trwać. Kobiety i mężczyźni mogą założyć egzoszkielet i spokojnie wnieść dowolny sprzęt AGD na dowolne piętro. Koniec tematu. 
4. Kierowcy ciężarówek przestali być romantycznymi ludźmi drogi, a zostali cyborgami
Tak przynajmniej czuje jeden z bohaterów reportażu Szymaniaka, który opowiada o okularach mierzących prędkość mrugania w czasie rzeczywistym i opaskom mierzącym tętno, które rażą kierowcę prądem, by obudzić jego czujność. Taki jednoosobowy Big Brother w aucie. Brakuje tylko głosu Gulczasa w słuchawce.
5. No i crème de la crème, czyli influencerzy poniżej drugiego roku życia
Praca półtorarocznego dziecka? To nie tylko światły kierunek sharentingu, ale też to, co dzieje się teraz. 
Szymaniak przeprowadził dziennikarską prowokację. Na facebookowej grupie dla początkujących influencerów opublikował post, w którym zaprosił rodziców dzieci poniżej drugiego roku życia do reklamowania sprzętu elektronicznego. Podkreślił, że potrzebuje publikacji zdjęcia dziecka z urządzeniem oraz sugestii, że sprzęt pozytywnie wpływa na rozwój młodych. 
Z tym, że tak nie jest. Według zaleceń WHO dzieci do drugiego roku życia w ogóle nie powinny korzystać z ekranów. Oczywiście nie mógł opędzić się od chętnych. 
Więcej ciekawych historii i szczegółów znajdziecie w książce Szymaniaka. 
To jest ASZdziennik, ale to prawda. 
]]></description><media:thumbnail url="https://m.aszdziennik.pl/91da9d510c46881ad1d2cc992e360256,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.aszdziennik.pl/91da9d510c46881ad1d2cc992e360256,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://aszdziennik.pl/153052,snowfest-festival-2026-szczyrk-ponownie-stanie-sie-zimowa-stolica-kultury-klubowej</guid><link>https://aszdziennik.pl/153052,snowfest-festival-2026-szczyrk-ponownie-stanie-sie-zimowa-stolica-kultury-klubowej</link><pubDate>Thu, 26 Feb 2026 09:35:21 +0100</pubDate><title>SnowFest Festival 2026. Szczyrk ponownie stanie się zimową stolicą kultury klubowej</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.aszdziennik.pl/5b75fdb2c460d7ae634ccfcc6f75a0dc,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Kto powiedział, że festiwale muzyczne powinny odbywać się tylko latem? Szczególnie zimą potrzebujemy gorącej atmosfery i energicznej muzy. O tym, że zimowy festiwal może być jak najbardziej udanym przedsięwzięciem, przekonuje nas już od 14 lat SnowFest Festival. Kolejna jego edycja już za rogiem!

Jeśli przepadacie za muzyką w nowoczesnym wydaniu w połączeniu ze sportowymi emocjami, to łapcie ostatnie bilety na event, prędko rezerwujcie miejsca w pociągach czy samolotach, pakujcie walizki i szykujcie się na wyprawę do Szczyrku. To tam, w jednym z topowych ośrodków turystycznych Województwa Śląskiego, odbędzie się 6–7 marca 2026 kolejna edycja kultowej już imprezy SnowFest Festival.
W górskiej scenerii, na kilku scenach sąsiadujących z infrastrukturą do uprawiania sportów zimowych, ponownie rozegra się widowisko, którym nasycą się nie tylko miłośnicy mocnych brzmień, ale także fani widowiskowych zawodów. Na dwa dni zimowa stolica Polski zamieni się w centrum muzyki, sportu i zabawy. Jakich występów artystycznych i innych atrakcji możecie się spodziewać w tym roku?
Line-up jako główna oś wydarzenia
SnowFest Festival 2026 prezentuje jeden z najbardziej różnorodnych i jakościowych line-upów w swojej historii. Na głównych scenach wystąpią artyści reprezentujący światową i polską czołówkę muzyki elektronicznej, drum & bassu, hip-hopu oraz alternatywy. Wśród ogłoszonych wykonawców znaleźli się m.in. A-Trak, GusGus, Wilkinson, Nastia oraz Hybrid Minds – artyści od lat wyznaczający kierunki na światowej scenie klubowej.
Polską scenę reprezentują m.in. Fisz Emade Tworzywo, świętujący jubileusz 25-lecia działalności, RYSY, Łąki Łan, Miły ATZ oraz BSK. Line-up uzupełniają artyści i projekty scen klubowych i bassowych, m.in. 175 BPM, DJ 600V, Catz 'n Dogz, Last Robots, Ros Addiction, Gverilla, Alauda, Duszne Granie, Jerry M oraz Lazy1.
W 2026 roku uczestnicy ponownie będą mogli odwiedzić także sceny towarzyszące: Future Club – przestrzeń dedykowaną nowoczesnym, klubowym brzmieniom i świeżej selekcji DJ-skiej – a także Stage No. 7, stawiającą na głębsze, bardziej selektywne podejście do muzyki elektronicznej.
Dopełnieniem programu pozostaje Scena Jelenia, znana z bezkompromisowej energii, dłuższych setów i bezpośredniego kontaktu artystów z publicznością. Każda z tych scen funkcjonuje jako autonomiczny świat muzyczny, tworząc pełną i różnorodną mapę festiwalowych doświadczeń.
Nowa aranżacja przestrzeni – klubowy charakter SnowTent
Tegoroczną edycję SnowFest Festival wyróżnia także przeprojektowana przestrzeń festiwalu, która jeszcze mocniej akcentuje klubowy charakter wydarzenia. Centralny punkt nocnego życia festiwalu – SnowTent – dzięki współpracy z Allegro przejdzie wyraźną metamorfozę wizualną i funkcjonalną.
Namiot zyska stylistykę inspirowaną klubami rodem z Ibizy i Miami, stawiając na światło, scenografię i układ przestrzeni znane z najbardziej rozpoznawalnych miejsc światowej kultury klubowej. Efektem będzie intensywne, immersyjne doświadczenie, w którym muzyka, architektura i atmosfera tworzą spójną całość, jeszcze mocniej zacierając granicę między festiwalem a klubem.
LOTTO SnowFest Games – sportowe emocje na najwyższym poziomie
SnowFest Festival to nie tylko muzyka. Jednym z filarów wydarzenia są LOTTO SnowFest Games 2026 – jedne z najbardziej widowiskowych zawodów freestyle’owych w Europie. Zawody ponownie odbędą się w ramach Pucharu Europy FIS w konkurencji Rails, we współpracy z Międzynarodową Federacją Narciarską (FIS) oraz Polskim Związkiem Narciarskim (PZN).
W centrum Szczyrku najlepsi riderzy z całego kontynentu zaprezentują swoje umiejętności na specjalnie zaprojektowanym torze, a rywalizację uzupełni dodatkowy konkurs Allegro Best Trick, gwarantujący jeszcze więcej sportowych emocji i efektownych przejazdów.
Pełne doświadczenie festiwalowe
Poza koncertami i zawodami sportowymi SnowFest Festival oferuje rozbudowaną infrastrukturę towarzyszącą.
Na uczestników czekają strefy partnerów i sponsorów z dedykowanymi aktywacjami, konkursami i przestrzeniami chilloutowymi, a także obszerny food court, w którym znajdą się propozycje street foodowe, kuchnia wegetariańska oraz dania idealne na zimowe warunki. Całość uzupełnia atmosfera górskiego kurortu, który na dwa dni zamienia się w tętniące życiem zimowe miasteczko festiwalowe.

                    
                To wszystko sprawia, że SnowFest Festival jest kompletnym zimowym eventem – miejscem, w którym w ciągu dwóch dni można zanurzyć się w muzyce, sporcie i atmosferze zimowych ferii, ale w zupełnie nowym wydaniu.
Sprzedaż karnetów trwa na www.snowfest.pl.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.aszdziennik.pl/5b75fdb2c460d7ae634ccfcc6f75a0dc,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.aszdziennik.pl/5b75fdb2c460d7ae634ccfcc6f75a0dc,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html">W dniach 6–7 marca 2026 roku w Szczyrku odbędzie się SnowFest Festival 2026.</media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://aszdziennik.pl/153028,12-dowodow-ze-kazdy-w-glebi-serca-jest-lesbijska-ksiezniczka-z-kosmosu</guid><link>https://aszdziennik.pl/153028,12-dowodow-ze-kazdy-w-glebi-serca-jest-lesbijska-ksiezniczka-z-kosmosu</link><pubDate>Mon, 16 Feb 2026 10:39:20 +0100</pubDate><title>12 dowodów, że każdy w głębi serca jest „Lesbijską księżniczką z kosmosu”</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.aszdziennik.pl/fdc0ca574bf48f93be4eac6b852f2570,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Świat znów jest piękny. Spodziewałam się, że australijska animacja „Lesbijska księżniczka z kosmosu” będzie urocza, ale niszowa, skierowana raczej do tytułowych lesbijskich księżniczek z kosmosu. Nic bardziej mylnego. Okazuje się, że KAŻDY z nas jest taką księżniczką.

To piękna, uniwersalna historia pełna mądrości i zabawnych niuansów, które wykraczają poza standardową opowiastkę, którą znamy z heteroseksualnej wersji historii (czyli: baba zrywa z chłopem, a ten odbywa podróż – fizyczną i w głąb siebie – by odzyskać jej względy).
W „Lesbijskiej księżniczce z kosmosu” księżniczka wyrusza w podróż Problematycznym Statkiem, który nigdy nie był sterowany przez kobietę – a to wszystko, by uratować swoją eks i nawiązać romans z niebinarną gwiazdą gaypopu, która próbuje swoich sił w kosmicznym indie.
Brzmi jak woke propaganda? To świetnie, bo to dopiero pierwsza z zalet filmu.
Jak czytam w jednej z ocen na Filmwebie: „Nigdy bardziej nie chciałabym być lesbijką”.
Oto 12 dowodów, że każdy w głębi serca jest „lesbijską księżniczką z kosmosu”:
1. Angażujesz się po pierwszej randce, lubisz spokojnie leżeć pod kocykiem i uważasz, że zrobienie scrapbooka jest romantyczne. 
To nie wystarczy, by utrzymać przy sobie żądną przygód kobietę. 
2. Marianna Schreiber by cię nie polubiła.
Napisała, że ten film to guano. Dodała 4 wykrzykniki i 4 znaki zapytania. Spokojnie: antypatia od Marianny Schreiber to ogólnopolski symbol bycia dobrym człowiekiem. 
3. Pochodzisz z Pipidówy. 
Każdy z nas w jakimś sensie urodził się w Pierdziaszewie. 
4. Toczysz walki z Uciskanymi Białymi Heterobcymi. 
Czy nie my wszyscy?
5. Uważasz wybuchanie płaczem za rozsądną strategię przetrwania w późnym kapitalizmie. 
Choć lepiej  płakać na planecie lesbijek niż w mikrokawalerce. 
6. Czasem latasz za swoją eks, chociaż w głębi serca wiesz, że to bez sensu. 
A potem odpalasz odcinek „Moich przyjaciółek idiotek” i uświadamiasz sobie, że każdy człowiek to hybryda księżniczki i idiotki.  
7. Masz swoje zdanie na temat sceny seksu w „Życiu Adeli”. 
6 minut? Serio?
8. Zamiast zmienić swój pojazd na normalny, wciąż korzystasz z tego problematycznego. 
Jakkolwiek czule nie nazwiesz swojej Skody Fabii, ta dziewczyna ledwo się trzyma. 
9. Interesuje cię zdrowie psychiczne, ale też żarty o waginie. 
O dziwo da się to zapodać bez krindżu. Jeśli film o tytule „Lesbijska księżniczka z kosmosu” nie sprawi, że zabrzmisz jak najciekawsza osoba na imprezie, to pozostaje dorzucić do repertuaru „Barbarzyńską nimfomankę w piekle dinozaurów”. 
10. Na pewnym etapie życia dysocjujesz, gdy jakiś mężczyzna opowiada ci zasady karcianki. 
Wszyscy byliśmy w tym miejscu. 
11. Jesteś najlepszą artystką na świecie, ale nikt o tym nie wie.
Rozważałaś kiedyś zostanie twórczynią indie utworów o safickiej miłości w przestrzeni międzykosmicznej? To taka sama nisza jak twoje pasje. 
12. Nie chcesz być wstrętną bździągwą. 
Więc musisz obejrzeć ten film. 
Daj sobie.
To jest ASZdziennik, ale to prawda. 
]]></description><media:thumbnail url="https://m.aszdziennik.pl/fdc0ca574bf48f93be4eac6b852f2570,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.aszdziennik.pl/fdc0ca574bf48f93be4eac6b852f2570,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://aszdziennik.pl/153022,zle-zlo-jest-zle-i-12-innych-zyciowych-lekcji-jakie-wynioslam-z-seansu-melania</guid><link>https://aszdziennik.pl/153022,zle-zlo-jest-zle-i-12-innych-zyciowych-lekcji-jakie-wynioslam-z-seansu-melania</link><pubDate>Tue, 10 Feb 2026 11:32:57 +0100</pubDate><title>Złe zło jest złe i 12 innych „życiowych” „lekcji”, jakie „wyniosłam” z „seansu” „Melania”</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.aszdziennik.pl/93afb6b6a43580cf51019e6419836038,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Zanim zaczniemy, streszczę wam film w 3 zdaniach, żebyście nie musieli go oglądać.

Melania Trump szykuje się na inaugurację męża, więc ludzie przychodzą zaproponować jej wzór sukienki i wystrój wnętrza. Melania prosi o zmianę dowolnego detalu, by zachować kontrolę nad sytuacją, a potem jeździ windą, chodzi po złotych pokojach, lata samolotem i czyta z OFFu aforyzmy. Potem następuje nudna inauguracja i kończy się film. 
Oto 15 lekcji, jakie wyniosłam z tego “dokumentu”:
1. To nie jest dokument.
To wyreżyserowana, sztywna zbieranina złotych myśli i nieskoordynowane Simy krążące po biało-złotych przestrzeniach.
2. Napisanie tekstu wymaga wielu cudzysłowów.
Trudno. Lubię cudzysłów. 
3. Być może nie mam racji. Być może Filmweb (ocena widzów: 2,0; ocena krytyków: 1,4) nie ma racji. Być może oglądanie, jak Melania chodzi po pokojach, to tak naprawdę głębokie kino kontemplacyjne, a obserwowanie jej butów i włosów to metafora labudu lalala coś tam. 
Zdecydujcie sami. 
4. Jeśli masz dużo pieniędzy, nie potrzebujesz dramaturgii.
Wystarczy budżet 40 milionów dolarów na film i można darować sobie dramaturgię. W „Melanii” bohaterka nie ma żadnej stawki. Żadnej drogi. Żadnej przeciwności. Nie ma konfliktu. 
To idealne tło do rozmów z przyjaciółmi, a także do najróżniejszych gier i zabaw. Polecam: aplauz za każdym razem, gdy Melania jedzie windą.
5. Wystarczy dać ludziom słaby film i od razu dobrze się bawią.
Wiem, co mówię. Widziałam w kinie film o tytule „Barbarzyńska nimfomanka w piekle dinozaurów”. I mam wrażenie, że wszyscy widzowie „Melanii” bawili się wybitnie. A po seansie wszyscy klaskali. Serio. Było wspaniale. 
6. Gdy twój mąż jest prezydentem, wypada stworzyć bardzo drogą laurkę.
Mam teorię, że to tak naprawdę wczesny prezent na walentynki. Miły gest od żony dla męża. Ludzie robią takie rzeczy. Pewien turysta wyrył swoje imię i imię partnerki na ścianie Koloseum. A 23-latek z Lublina podarował ukochanej rurę wydechową w kształcie serca. Melania kontynuuje tę piękną tradycję miłosnych prezentów. 
7. Jeżdżenie po rondzie przez 104 minuty jest nudne. 
Seans zapewnia uczucie jeżdżenia w kółko po fabule przez prawie dwie godziny. To dobry moment, by przemyśleć swoje życie.   
8. Nie można wierzyć nikomu w ani jedno słowo, nawet pozornie mało znaczące.
„Melania” to film, który uczy krytycznego myślenia. W pewnym momencie stylista Melanii chwali się, że jego projekt sukienki jest niesamowity, bo na materiale nie widać szwów. Spoiler: widać. 
9. Bycie pierwszą dama jest smutne.
To raczej nie była intencja filmu, ale takie są moje odczucia. W scenach, w których mogłoby się wydawać, że Melania będzie wyluzowana i spontaniczna, kobieta jest spięta i zapobiegawcza. Gdy w aucie leci jej ulubiona piosenka, Melania próbuje ją zaśpiewać, ale ostatecznie ledwo uchyla usta i szybko zamyka się w sobie. 
10. Dobro jest dobre, bo jest dobre, a złe zło jest złe.
Rodzina jest ważna, bo jest rodziną. Głodne dzieci nie powinny być głodne. To i jeszcze więcej ogólników tworzy „piękne przesłanie filmu”.  
11. Przychodzę do kina, a tu karaoke.
Znacie to uczucie, gdy wchodzicie do baru, a tam po smutnej balladzie następuje próba wyśpiewania disco polo? Mniej więcej tak losowy soundtrack w tym filmie. 
12. Rozmowy z mężami-prezydentami są mega nudne.
Melania i Donald są przy sobie bardzo niezręczni. Gdy prezydent elekt dzwoni do żony, ta ewidentnie próbuje go spławić, odpowiadając: „tak, tak”, „bardzo dobrze, mhm”, „tak, skarbie”.
13. Czasem jak się bardzo chce, to się nie udaje.
Zakładam, że celem filmu było zaprezentowanie, że Melania Trump ma dużo pracy, a jej funkcja znacznie wykracza poza bycie towarzyszką życia prezydenta.  
Tylko że… nie za bardzo to widać. Jedyne, co robi w filmie, to podpowiada jeden synonim do przemowy Trumpa i odbywa kilka calli bez konkretów.  

Równi dobrze film „Melania” mógłby być krótkim PR-owym mailem.
To jest ASZdziennik, ale to prawda. 
]]></description><media:thumbnail url="https://m.aszdziennik.pl/93afb6b6a43580cf51019e6419836038,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.aszdziennik.pl/93afb6b6a43580cf51019e6419836038,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://aszdziennik.pl/152963,jak-zrobic-matche-kilka-sprawdzonych-przepisow-na-matche-z-mlekiem-truskawkami-i-matche-gazowana</guid><link>https://aszdziennik.pl/152963,jak-zrobic-matche-kilka-sprawdzonych-przepisow-na-matche-z-mlekiem-truskawkami-i-matche-gazowana</link><pubDate>Tue, 23 Dec 2025 09:49:17 +0100</pubDate><title>Jak zrobić matchę – kilka sprawdzonych przepisów na matchę z mlekiem, truskawkami i... matchę gazowaną!</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.aszdziennik.pl/7c931d0ccb988d930b233b2fd45e83e0,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Zielona i pełna charakteru – matcha od lat podbija kubki smakowe miłośników zarówno kawy, jak i herbaty. Dobra wiadomość jest taka, że ta domowa matcha może być równie smaczna, co kawiarniana – z gęstą pianką, idealnie zbalansowaną goryczką i o tak intensywnym kolorze, że aż przyjemnie się na nią patrzy. Zobacz, jak zrobić matchę w domu: z mlekiem, na zimno, bez spieniacza albo w wersji, której prawdopodobnie jeszcze nie próbowałaś – matchę gazowaną.

Jak zrobić matchę w domu – podstawowy przepis
Przygotowanie matchy nie wymaga wielkiego baristycznego doświadczenia ani nawet specjalnych naczyń z Japonii. Ważny za to jest odpowiedni proszek – świeży, intensywnie zielony i aromatyczny. Im jaśniejszy i drobniej zmielony, tym lepiej rozpuści się w wodzie i da gładszą piankę.
Do przygotowania w domu klasycznej matchy będziesz potrzebować:
1 łyżeczki proszku matcha (najlepiej ceremonialnej jakości)
70-100 ml wody o temperaturze około 80oC
miseczki lub szklanki
bambusowej miotełki chasen lub spieniacza do mleka

Następnie przyrządź ją krok po kroku:
Jeśli wolisz łagodniejszy smak, możesz do matchy dodać łyżkę miodu lub kilka kostek lodu. A jeśli szukasz czegoś bardziej orzeźwiającego, wypróbuj matchę sparkling – z bąbelkami. Wystarczy połączyć przygotowaną wcześniej matchę z wodą gazowaną. Możesz ją nabąbelkować wcześniej albo w saturatorze SodaStream MIX nagazować już gotową matchę. To sprytne urządzenie pozwala bowiem gazować nie tylko wodę, ale też inne napoje, takie jak soki, cold brew czy właśnie herbata matcha. Dzięki temu uzyskasz delikatne, stabilne bąbelki bez rozwodnienia smaku. Do napoju dodaj kostki lodu, plasterki cytryny lub garść truskawek – efekt będzie zaskakująco orzeźwiający.

                
                    
                
                Jak zrobić matchę bez spieniacza?
Nie masz spieniacza, a chcesz uzyskać kremową piankę? Da się to zrobić nawet przy pomocy akcesoriów, które już masz w kuchni. Najprostszy sposób to słoik lub shaker – wsyp do środka łyżeczkę matchy, dolej ciepłą (nie wrzącą!) wodę, szczelnie zamknij i potrząsaj energicznie przez pół minuty. Napój się lekko spieni, a proszek dokładnie się rozpuści.
Inna metoda to trzepaczka lub nawet… widelec. Wymieszaj matchę z odrobiną wody w głębokiej miseczce, wykonując szybkie ruchy w kształcie litery „W” lub „M”. Chodzi o to, by wprowadzić powietrze do napoju, a nie tylko go wymieszać. Matchę możesz też zblendować w kubku przy pomocy ręcznego blendera. Dobrze wymieszana matcha będzie mieć wyraźny, aksamitny smak i jasnozieloną piankę. Pamiętaj, że ogromne znaczenie ma temperatura wody – zbyt gorąca sprawi, że napój będzie gorzki i straci swój charakterystyczny kolor.
Jak zrobić matchę z mlekiem?
Kiedy delikatna gorycz matchy spotyka się z kremową słodyczą mleka, powstaje napój o wyjątkowo harmonijnym smaku. Dziś matchę latte śmiało można już nazwać klasykiem. Można ją pić na ciepło, na zimno, z mlekiem lub napojem roślinnym, a także w wersji słodkiej lub zupełnie naturalnej. W każdym wariancie działa pobudzająco, ale łagodniej niż kawa, a to dzięki obecności L-teaniny, która równoważy działanie kofeiny. Przygotowanie jej w domu jest prostsze niż mogłoby się wydawać.
Jak zrobić matchę latte na ciepło?
Ciepła matcha latte to napój, który doskonale rozgrzewa w chłodne dni i łagodnie dodaje energii. Do jej przygotowania potrzebujesz:
1 łyżeczki matchy (najlepiej ceremonialnej jakości)
50 ml wody o temperaturze około 80oC
150-200 ml mleka
opcjonalnie łyżeczki miodu, syropu klonowego lub daktylowego

Przygotowanie matchy z mlekiem nie różni się znacząco od przyrządzania jej na bazie wody. Przesiej matchę, by uniknąć grudek i uzyskać gładki napar. Następnie zalej proszek odrobiną wody i energicznie wymieszaj do powstania gęstej pasty. Dolej resztę wody i mieszaj aż napój się napowietrzy i wytworzy się na nim pianka. Teraz podgrzej mleko, ale nie doprowadzaj go do wrzenia – powinno być gorące, lecz nie parzyć ust. Spień mleko za pomocą spieniacza, trzepaczki lub blendera i powoli wlej do matchy.
Tak przygotowaną matcha latte możesz po wierzchu posypać odrobiną proszku matcha – wygląda to efektownie i jeszcze bardziej podbija aromat. Przed dodaniem mleka możesz posłodzić ją miodem lub syropem klonowym. Dobrze przygotowana matcha latte na ciepło ma lekko orzechowy posmak i charakterystyczną, kremową strukturę.
 Jak zrobić matcha latte na zimno, czyli iced matcha latte?
W upalne dni najlepiej smakuje matcha na zimno – orzeźwiająca, lekko spieniona, z idealną równowagą pomiędzy mlekiem a delikatną herbacianą goryczką. To świetna alternatywa dla klasycznej mrożonej kawy.
Składniki:
1 łyżeczka matchy
50 ml ciepłej wody (ok. 70-80oC)
150 ml zimnego mleka
kilka kostek lodu
opcjonalnie: syrop waniliowy lub łyżeczka miodu

Matchę wymieszaj z ciepłą wodą, aż powstanie jednolity, gładki napar. W wysokiej szklance umieść lód, a następnie wlej zimne mleko. Powoli dolej rozpuszczoną matchę, aby uzyskać efekt warstw. Delikatnie zamieszaj, podawaj od razu.
Jak zrobić matcha latte z napojem roślinnym?
Jeśli nie pijesz mleka krowiego, wcale nie musisz rezygnować z ulubionej matchy latte. Wersja z napojem roślinnym smakuje równie dobrze, a czasem nawet lepiej – zachowuje bowiem mleczno-kremową konsystencję, a przy tym zyskuje nowe, subtelne nuty smakowe.
Świetnie sprawdzają się tu różne warianty:
napój owsiany – delikatny, naturalnie słodki i najbardziej neutralny w smaku,
napój migdałowy – z lekką nutą orzechów, idealny w połączeniu z wanilią,
napój kokosowy – bardziej gęsty i aksamitny, z wyczuwalnym tropikalnym akcentem,
napój sojowy – klasyczny, o łagodnym, dobrze zbalansowanym profilu.

Najlepiej lekko podgrzać napój roślinny, by był ciepły, ale nie gorący. Przyrządź go podobnie, jak w przypadku mleka krowiego.
Jak zrobić dobrą matchę z dodatkami jak truskawki, miód, wanilia?
Matcha to świetna baza do eksperymentów smakowych. Jej naturalna goryczka pięknie komponuje się ze słodyczą miodu, owocową świeżością truskawek czy subtelną nutą wanilii. Dzięki temu możesz przygotować napój dopasowany do pory roku i nastroju – zimą rozgrzewający, latem lekki i orzeźwiający.
Jeden z popularnych wariantów to matcha z truskawkami. Zblenduj kilka świeżych lub mrożonych owoców z mlekiem (zwykłym lub roślinnym), dodaj rozpuszczoną matchę i trochę miodu do smaku. Powstanie napój o kremowej konsystencji i delikatnym różowo-zielonym odcieniu, który równie dobrze wygląda, jak smakuje. Możesz wrzucić do niego kilka pokrojonych na kawałki truskawek.
Matcha doskonale się też dogaduje z innymi dodatkami, takimi jak wanilia czy cynamon, które podkreślają jej głębię i nadają delikatnie deserowy charakter. W chłodniejsze dni możesz dodać odrobinę kardamonu lub imbiru – rozgrzeją organizm i przełamią goryczkę herbaty. Jeśli lubisz orzeźwiające połączenia, spróbuj wersji z miętą i limonką. Wystarczy kilka listków mięty i kilka kropel soku, by napój nabrał zupełnie nowego smaku.
Naucz się robić w domu drinki z efektem „wow”>>
Jak zrobić matchę – FAQ – najczęściej zadawane pytania
1. Czy matchę można pić codziennie?
Tak – matcha to naturalne źródło kofeiny i antyoksydantów, dlatego doskonale sprawdza się jako zamiennik kawy. Wystarczy jedna filiżanka dziennie, by pobudzić organizm bez uczucia niepokoju czy spadku energii.
2. Jaką wodą zalewać matchę?
Najlepiej używać wody o temperaturze około 75-80 stopni. Wrzątek niszczy cenne związki i sprawia, że napój staje się gorzki. Wystarczy odczekać minutę po zagotowaniu wody zanim zalejesz proszek.
3. Dlaczego matcha bywa gorzka?
Najczęściej winna jest zbyt wysoka temperatura wody lub niska jakość proszku. Dobra matcha ma smak umami: delikatny, kremowy i lekko słodkawy, a nie cierpki.
4. Jak przechowywać matchę, żeby nie straciła koloru i aromatu?
Trzymaj ją w szczelnym, nieprzezroczystym opakowaniu, najlepiej w lodówce. Chroni to przed wilgocią, światłem i utlenianiem, które powodują blaknięcie i utratę świeżości.
5. Czym różni się matcha od zwykłej zielonej herbaty?
Matcha powstaje z całych, drobno zmielonych liści, które pijesz w całości. Dzięki temu dostarczasz organizmowi znacznie więcej antyoksydantów, chlorofilu i L-teaniny niż w klasycznej herbacie parzonej w liściach.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.aszdziennik.pl/7c931d0ccb988d930b233b2fd45e83e0,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.aszdziennik.pl/7c931d0ccb988d930b233b2fd45e83e0,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://aszdziennik.pl/152903,szok-na-wystawie-kasztanka-i-nagi-pilsudski-stoja-na-trawie</guid><link>https://aszdziennik.pl/152903,szok-na-wystawie-kasztanka-i-nagi-pilsudski-stoja-na-trawie</link><pubDate>Tue, 02 Dec 2025 12:07:53 +0100</pubDate><title>Szok na wystawie: Kasztanka i nagi Piłsudski stoją na trawie</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.aszdziennik.pl/be3751a24aa1bc068196715f89517b48,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />W Muzeum Sztuki Współczesnej w Krakowie (MOCAK) doszło do naruszenia uczuć patriotycznych. Wszystko z powodu nagiego mężczyzny.

I to nie byle jakiego mężczyzny, a jednego z najbardziej rozpoznawalnych, szczególnie przez fanów mężów stanu. Mowa o Józefie Piłsudskim, który pojawił się na obrazie nago wraz ze swoją kobyłą. To zszokowało wielu ludzi, co wydaje się całkiem dobrą reakcją na obraz, zakładając, że sztuka ma wywoływać emocje. Ale najwyraźniej NIE TAKIE EMOCJE. Wiele osób nie było gotowych na to, by tak dostojny mężczyzna z wąsem był przedstawiony w tak prozaiczny sposób.
Wydaje mi się, że nagi Piłsudski jest o tyle w porządku, że można na niego po prostu nie patrzeć, ale jeśli oburzenie na to, że gdzieś tam, w Krakowie, dwuwymiarowy Marszałek eksponuje p*nisa i straszy, ostrzegam: to jeszcze nic. Sztuka czasem szokuje. Tak samo jak fanfiki o Andrzeju Dudzie na Wattpadzie i archiwum twoich rozmów z Gadu-Gadu. 
A tak poza tym… Istnieją też rzeźby z nagim Jezusem. Tak, całkiem nagim. Bez rąbka szat. 
To jest ASZdziennik, ale to prawda.  
]]></description><media:thumbnail url="https://m.aszdziennik.pl/be3751a24aa1bc068196715f89517b48,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.aszdziennik.pl/be3751a24aa1bc068196715f89517b48,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://aszdziennik.pl/152861,odklamana-historia-ludzkosci-nareszcie-dowiesz-sie-jak-bylo-naprawde</guid><link>https://aszdziennik.pl/152861,odklamana-historia-ludzkosci-nareszcie-dowiesz-sie-jak-bylo-naprawde</link><pubDate>Mon, 24 Nov 2025 14:28:49 +0100</pubDate><title>Odkłamana historia ludzkości – nareszcie dowiesz się, jak było naprawdę</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.aszdziennik.pl/9f15e8bf64859b35776eb64a6ff6c0dc,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />„Yuval Noah Harari to robił. Niall Ferguson to robił. Simon Schama uwielbia to robić i mówi, że robi to tak często, jak tylko może. Dziś nawet niektóre kobiety to robią i wiele z nich twierdzi, że czerpie z tego przyjemność. A teraz robię to ja. Brzmi, jakbym mówiła o seksie (podobno seks sprzedaje się lepiej niż literatura faktu), ale tak naprawdę chodzi mi o pisanie i jego efekt, czyli to, co trzymacie w dłoniach: Przełomową, Kompletną, Skróconą Historię Świata” – tak o swojej książce pisze „najwybitniejsza brytyjska dokumentalistka, myślicielka, a teraz także plantatorka książek”, czyli Philomena Cunk.

Przedstawiamy jedyny w swoim rodzaju „Świat według Cunk”!
Czego można spodziewać się po tej książce? Na pewno otworzą się wam oczy, poszerzą horyzonty i nareszcie zrozumiecie, dlaczego wydarzenia, które się wydarzyły, wydarzyły się. W waszej zniekształconej szkolną historią wyobraźni nagle skutki powiążą się z prawdziwymi przyczynami, a chaos przypadkowych okruchów historii zostanie zastąpiony perfekcyjną ciągłością dziejów w wersji Cunk. 
Spójrzcie, tylko na to: 
1. Pierwsi ludzie
„Pięć milionów lat temu, kiedy branża podcastowa dopiero raczkowała, a Wordle było prymitywną rybą kostnoszkieletową, kilka małp w Afryce nauczyło się chodzić na dwóch nogach, prawdopodobnie po przeczytaniu instrukcji w jakiejś książce”.
2. Starożytność
„Starożytni Grecy rozwinęli też sztukę. Doszli do wniosku, że więcej ludzi przekona się do sztuki, jeśli wydobędzie się ją z ponurych dziur, takich jak jaskinie czy grobowce. Dlatego zaczęli malować sztukę na ścianach domów i pałaców, a także na glinianych garnkach. Malowali jednak same świństwa”.
3. Czasy działalności Jezusa
„Aby prześledzić historię kariery Jezusa, musimy cofnąć się w czasie do jego narodzin. Chrystus przyszedł na świat w 4 roku przed Chrystusem, na kontrolowanej przez Rzymian Ziemi Śniętej”.
4. Wieki ciemne
„Podstawowym sposobem na ustalenie, czy dany wiek był wiekiem ciemnym, jest przyjrzenie się namalowanym wówczas obrazom. Jeśli przedstawione postaci są nieco zbyt płaskie i koślawe, a ich oczy się rozjeżdżają, tak jakby namalowano je na ściance karuzeli, to znak, że mamy do czynienia z wiekiem ciemnym”.
5. Renesans
„Wymyślono nowy rodzaj myślenia: humanizm, czyli przekonanie, że sztuka, muzyka i nauka są tak samo ważnymi aspektami ludzkiej egzystencji, co chodzenie do toalety czy posiadanie twarzy”.
6. Oświecenie
„Po ukończeniu przez ludzkość poziomu renesansu, nadszedł czas na poziom oświecenia, który w zasadzie był powtórzonym poziomem renesansu, tyle że wszystko działo się dwa razy szybciej”.
7. Epoka pary
„Jednym z efektów industrializacji było powstanie nowych, ekscytujących miejsc pracy. Zamiast stać na polu i czekać, aż urośnie pszenica, można było zamieszkać w slumsach i pracować jako robotnik fabryczny”.
8. Czasy współczesne
„Druga połowa XX wieku to epoka wojen, w których wyjątkowo nie uczestniczyli Niemcy, oraz epoka muzyki pop, w którym to obszarze Niemcy również nie zaznaczyli swojej obecności. Z wyjątkiem Neny i jej Neunundneunzig Luftballons”.
Zaciekawieni? Świetnie, bo nie wszystko! 
W tej książce nie brakuje wątków polskich! „W 1939 roku Hitler dał sygnał do rozpoczęcia wojny i zaatakował Polskę, mimo że wcześniej obiecał tego nie robić, podpisując z Polską w 1934 roku porozumienie o nieagresji. Ale ponieważ rok 1934 już się skończył, Hitler przypuszczalnie uznał, że nie ma się czym przejmować. Polacy podpisali tamto porozumienie bez zapoznania się z jego szczegółowymi warunkami, które prawie na pewno zostały zapisane ulubioną czcionką Hitlera, używaną w średniowieczu przez rycerzy w zbrojach i bardzo trudną do odczytania, zwłaszcza gdy wydrukuje się ją drobnym drukiem. Było to gorsze niż warunki korzystania z iTunesa albo końcowe fragmenty reklam leków, gdy lektor zaczyna nagle mówić dwa razy szybciej.”
Są też wyjaśnienia dotyczące teorii spiskowych: „Misja [lądowania na Księżycu] zakończyła się sukcesem, ale ponieważ wówczas świat aż kipiał od różnych teorii spiskowych, niektórzy zaczęli się zastanawiać, czy Amerykanie w ogóle na tym Księżycu wylądowali. Wielu twierdziło, że cała akcja została sfingowana, a nagranie powstało na Marsie, przemalowanym tak, żeby wyglądał jak Księżyc”.
Ta niesamowita książka to nie tylko wciągająca narracja, która rozjaśnia morki dziejów, ale też sugestywne rysunki samej Philomeny Cunk (tak, to szczera prawda – ilustracje są dziełem Diane Morgan, aktorki wcielającej się w Cunk!) oraz propozycje aktywności, które zapewnią pełną immersję w czasach, o których czytaCIE. Bez zgody autorki (za długo nie odpowiadała na e-mail z prośbą o zgodę) publikujemy tu jedną z często występujących w książce ramek zatytułowanych „Zanurzcie się w historii”:
ZANURZCIE SIĘ W HISTORII: RZYMIANIE
Całości dopełniają biogramy największych postaci historycznych. Dawid Michał Anioła, D.A. Vinci, Sir William Szekspiór, Święty Izaak Newton, Karetazjusz, Dan T. (autor Boskiej komedii), Kuba Rozpruwacz, wahadłowiec kosmiczny – to tylko niektóre personae historicae.

                    
                Jeśli macie dość nieprzekonujących, nudnych opracowań historycznych, sięgnijcie po „Świat według Cunk” – z powodzeniem zastąpi każdą książkę historyczną, a poza tym jest tańsza. 








]]></description><media:thumbnail url="https://m.aszdziennik.pl/9f15e8bf64859b35776eb64a6ff6c0dc,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.aszdziennik.pl/9f15e8bf64859b35776eb64a6ff6c0dc,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://aszdziennik.pl/152855,last-call-te-restauracje-koniecznie-musisz-odwiedzic-w-ostatnich-dniach</guid><link>https://aszdziennik.pl/152855,last-call-te-restauracje-koniecznie-musisz-odwiedzic-w-ostatnich-dniach</link><pubDate>Fri, 14 Nov 2025 12:57:10 +0100</pubDate><title>Last Call! Te restauracje koniecznie musisz odwiedzić w ostatnich dniach  RestaurantWeek®!</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.aszdziennik.pl/3126dcd9449642eeb1f9b7166201817f,1000,1000,0,0.jpeg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Uwaga Foodies - to już ostatnie dni RestaurantWeek®! Ci, którzy nie mieli okazji skorzystać z Festiwalu, mają jeszcze szansę, bo rezerwacje trwają do wtorku 18 listopada! Wielu Foodies już podzieliło się swoimi ostatnimi rekomendacjami – sprawdź, gdzie warto zajrzeć na końcówce Festiwalu i odkryj nowe smaki oraz popisowe dania top Chefów, zanim będzie za późno!

Rezerwuj stoliki już teraz na RestaurantWeek.pl.
To już ostatnia szansa, by odkryć trzydaniowe menu z prezentem od partnera - nawet 50% taniej niż w regularnej karcie! Foodies for Foodies wybrali najciekawsze adresy na gastronomicznej mapie Polski. Sprawdź ich rekomendacje, zarezerwuj stolik i odkryj wyjątkowe smaki w topowych restauracjach, zanim Festiwal się skończy!
Warszawa - Paradiso
Jeśli nie udało Ci się jeszcze odwiedzić restauracji Paradiso w Warszawie, koniecznie musisz to nadrobić! To właśnie tutaj nocne życie spotyka się z autorską kuchnią międzynarodową. Festiwalowe menu RestaurantWeek® oferuje dwa zestawy pełne intensywnych smaków i kreatywnych połączeń. W Menu A przystawkę stanowi tatar z polędwicy wołowej z grzanką, delikatną polędwicą wołową, podgrzybkami, sosem sojowym, szczypiorkiem i nutą sambalu. Danie główne to tonkatsu wieprzowe serwowane na puree z batata z papryczkami padron i aromatycznym sosem tonkatsu, a na deser  kremowy sernik z sosem z marakui. Menu B zaczyna się od guacamole po azjatycku - awokado z czerwoną cebulą, pomidorkami cherry, ogórkiem oraz sosem unagi, sojowym i sambalem. Następnie podawany jest pad thai z tofu i warzywami - tradycyjny makaron ryżowy z cukinią, papryką, marchewką i jajkiem, wykończony kolendrą, szczypiorkiem i chrupiącymi orzeszkami. Deserem jest intensywnie czekoladowe brownie z sosem wiśniowym. Czy może być lepiej?
Białystok - Skórka Bistro Wino
Są restauracje, które zachwycają smakiem i do których chce się wracać – taką właśnie jest Skórka Bistro Wino przy ul. Włókienniczej 3 w stolicy Podlasia. To miejsce, w którym menu zmienia się wraz z porami roku, a na talerzu zawsze królują świeże, sezonowe składniki w autorskiej interpretacji. Specjalnie na RestaurantWeek® powstało menu pełne niebanalnych smaków. Wśród propozycji znaleźć można m.in. pierś z kaczki z purée z topinamburu i chałwy z karmelizowanymi marchewkami, a także halibuta z sosem szafranowym, dzikim brokułem i pudrem z kopru. Na deser serwowana jest lawendowa papierówka z lodami śmietankowymi i kruszonką albo pudding śmietankowy z miso-toffi i malinowymi sezamkami. Obłęd – tak jednym słowem można podsumować kulinarne doznania w Skórka Bistro Wino!
Bydgoszcz - Vidok
A teraz, zgodnie z rekomendacją Foodies przemieszczamy się na ul. Konną 10, do miejsca, które zachwyca nie tylko widokiem, ale przede wszystkim wyrafinowaną kuchnią. Vidok to restauracja, w której każdy posiłek staje się małym dziełem sztuki – pełnym aromatów, kolorów i zaskakujących połączeń. Tu klasyczne techniki kulinarne spotykają się z nowoczesną fantazją, a efektem są dania, które pamięta się długo po wyjściu. Specjalnie na Festiwal Chef przygotował dwie wyjątkowe propozycje. Menu A rozpoczyna się od intensywnego w smaku bulionu grzybowo-gęsiego z ravioli z ossobuco, podanego z chutneyem pomidorowym i smażonymi shimeji. W daniu głównym króluje risotto z szarpaną kaczką, z purée z modrej kapusty, edamame i pudrem z buraka. Deser to finezyjne crème brûlée o smaku rokitnika, wzbogacone sorbetem porzeczkowym i ciastkiem cygaretkowym. Menu B to z kolei gra smaków i faktur: carpaccio z dyni piżmowej z gorgonzolą i chipsem z pietruszki, delikatny karmazyn z emulsją ze skorupiaków i ziemniakami Hasselback, a na koniec subtelny Sea Buckthorn Curd z włoską bezą i cytrynowym akcentem.
Szczecin - Bellevue
Pora na znakomitą rekomendację Foodies – Bellevue! To restauracja mieszcząca się przy ul. 3 Maja 22 w Szczecinie, w której każde danie jest małą francuską przygodą: od kremowych zup i aromatycznych mięs, po deserowe propozycje zachwycające smakiem i wyglądem. Bellevue łączy elegancję z przyjemnością jedzenia, tworząc doświadczenie, do którego chce się wracać. Wśród festiwalowych propozycji znajdziesz tu francuską zupę cebulową z grzanką z serem raclette, filet z kaczki Mulard z galette z buraka, kremowym purée ziemniaczanym, konfitowanym jabłkiem i sosem porto oraz klasyczne tarte au citron z kruchego ciasta z kremem cytrynowym. Alternatywnie możesz spróbować rillettes z wędzonego łososia na chrupiącej bagietce z piklami, doradę z ratatouille prowansalskim, pieczonym w popiele ziemniakiem 
i pistou z natki pietruszki oraz crème caramel z solą Maldon. Brzmi dobrze, prawda?
Śląsk - Dębowa
W Bielsku-Białej, przy Alei Armii Krajowej 220, Restauracja Dębowa zaprasza na kulinarną podróż, gdzie europejska kuchnia łączy się z górskimi inspiracjami. Stylowe wnętrza i przyjazna atmosfera sprawiają, że to idealne miejsce na spotkania z rodziną, przyjaciółmi lub spokojny wieczór w dobrym towarzystwie. Menu A zachwyca rillettes z kaczki z kiszoną cukinią, purée z pieczonego jabłka i tostowanym pieczywem, kartaczami z policzkami wołowymi w demi-glace grzybowym z piklowaną cebulą i szczypiorkiem, oraz czekoladowym brownie z chantilly kawowym, wiśniami flambirowanymi wiśniówką i gałką lodów bakaliowych. Alternatywnie zjesz rydze na białym winie z plackiem rösti i dojrzewającym serem, łososia pieczonego na sałatce tabbouleh z sosem tymiankowym oraz ponownie czekoladowe brownie.
Nie zwlekaj – Foodies for Foodies już odkryli najlepsze restauracje! Teraz Twoja kolej, by wyruszyć w kulinarną podróż po Polsce. Uwaga – Festiwal trwa tylko do 19 listopada! Rezerwuj stoliki na RestaurantWeek.pl i poznawaj nowe miejsca i smaki!

Twój składnik poranka? Zaczyna się od BreakfastWeek!
Każdy poranek ma swój sekret – składnik, który nadaje mu smak i wyjątkowy nastrój. BreakfastWeek pozwala zacząć poranek najlepiej, jak potrafisz. Od pierwszego łyka kawy po ostatni kęs popisowego śniadania możesz cieszyć się chwilą w rytmie, który lubisz, w towarzystwie Bliskich i ulubionych smaków. O poranek pełen roślinnej energii dba Alpro. W tej edycji Goście mogą odkrywać śniadaniowe menu i kawy przygotowane na napojach roślinnych Alpro w wyjątkowej festiwalowej cenie – 35 zł + opłata rezerwacyjna 6 zł/Gość. Do wyboru są dwie propozycje: Alproccino (cappuccino na kremowym owsianym Alpro Barista) oraz Alprolatte (latte na pysznym migdałowym Alpro Barista). To właśnie Twój składnik idealnego poranka!
Rezerwacje trwają na BreakfastWeek.pl. Śniadania dostępne są w najlepszych śniadaniowniach w Krakowie, Warszawie, Poznaniu, Trójmieście, Szczecinie, 
we Wrocławiu oraz na Śląsku.  BreakfastWeek, tak jak RestaurantWeek®, potrwa 
do 19 listopada.
Najlepsze stoliki szybko znikają – do zobaczenia przy stole!
Rezerwacje: https://RestaurantWeek.pl/ oraz https://app.rclb.pl
Termin Festiwalu: 7 października - 19 listopada
Popisowe menu zasługuje na Pepsi! Dodaj do swojej rezerwacji Pepsi, która idealnie podkręci smak każdego dania, albo wybierz Pepsi Zero Cukru - maksimum smaku, zero cukru i ciesz się maksymalną przyjemnością. Napoje dostępne są gratis jako uzupełnienie festiwalowego menu. Od tego zaczyna się doświadczenie. Do każdej rezerwacji Goście mogą dodać festiwalową herbatę Lipton. Do wyboru czekają dwie aromatyczne propozycje: herbata sezonowa z rozmarynem, miodem i cytryną na bazie Lipton Yellow Label oraz Lipton Variety Pack, o smaku której możesz zdecydować na miejscu w restauracji. Którą opcję wybierasz? Spróbuj, odkryj smaki sezonu i daj się zachwycić!





]]></description><media:thumbnail url="https://m.aszdziennik.pl/3126dcd9449642eeb1f9b7166201817f,1500,0,0,0.jpeg" /><media:content url="https://m.aszdziennik.pl/3126dcd9449642eeb1f9b7166201817f,1500,0,0,0.jpeg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://aszdziennik.pl/152813,taylor-swift-napisala-do-swojej-idolki-igi-swiatek</guid><link>https://aszdziennik.pl/152813,taylor-swift-napisala-do-swojej-idolki-igi-swiatek</link><pubDate>Wed, 22 Oct 2025 11:07:20 +0200</pubDate><title>Wielka radość fanki. Taylor Swift wysłała list do swojej idolki Igi Świątek, a ona go przeczytała</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.aszdziennik.pl/fd5a81f9980bfdda983bc9ec14766bea,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Iga Świątek udowadnia, że nie jest zadufaną w sobie niedostępną gwiazdą i szanuje swoich fanów. Nie dość, że przeczytała list od Taylor Swift, to jeszcze udostępniła go na swoim Instagramie. Podobno piosenkarka zemdlała ze wzruszenia, po obejrzeniu storiska.

Przeanalizujmy ukryty w liście podtekst:
„Well hi!” – nieformalne powitanie daje wrażenie luzu i dystansu. Taylor udaje, że wcale nie pisze do kogoś, na kogo widok miękną jej kolana.
„If you’re reading this” – zwrot wzięty z listów pożegnalnych. Piosenkarka zdaje sobie sprawę, że to jej pierwsza – i najprawdopodobniej ostatnia – próba kontaktu z gwiazdą.
„You’re someone who has shown love, someone I admire, and ultimately someone I’d want to celebrate with” – to by było na tyle z luzu. Tu fanka już stosuje lovebombing i błaga o spotkanie z tenisistką.
„As we welcome The Life of a Showgirl into the world” – Taylor próbuje zamaskować swoją ekscytację i przekonuje, że powodem wysłania listu jest promocja jej niszowej twórczości, a nie nadzieja na kontakt z gwiazdą.
„I hope you like these gifts and record!” – Swift wchodzi tu na poziom psychofanki. Celebryci często odmawiają przyjmowania prezentów (bo kto wie, co zostało dodane do tego ciasta z marcepanowymi serduszkami). Taylor dołącza do przesyłki swoją płytę z nadzieją, że Iga ją przesłucha i podeśle piosenkarce kontakty do jakichś spoko producentów.
„With love” – Swift już się nie patyczkuje. W swobodny sposób przekazuje wyrazy miłości do Igi.
„A showgirl named Taylor” – piosenkarka podpisuje się samym imieniem, zupełnie jakby były z Igą najlepszymi psiapsi. Określenie siebie mianem „showgirl” to próba podniesienia się do rangi gwiazdy i manifestacji wspólnego występu muzyczno-sportowego.
Mimo tak desperackiego tonu listu, Iga Świątek ulitowała się nad swoją fanką i udostępniła tekst na swoich socjalach, komentując go wesołymi emotkami. Taylor Swift podobno oszalała po reakcji idolki i już planuje przeprowadzkę do Polski.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone, ale Iga Świątek naprawdę dostała list od Taylor Swift.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.aszdziennik.pl/fd5a81f9980bfdda983bc9ec14766bea,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.aszdziennik.pl/fd5a81f9980bfdda983bc9ec14766bea,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://aszdziennik.pl/152810,polacy-oburzeni-maryje-zagra-polka-ktora-nie-zostala-niepokalanie-poczeta</guid><link>https://aszdziennik.pl/152810,polacy-oburzeni-maryje-zagra-polka-ktora-nie-zostala-niepokalanie-poczeta</link><pubDate>Tue, 21 Oct 2025 13:27:22 +0200</pubDate><title>Polacy oburzeni. Maryję w nowej „Pasji” zagra kobieta, która nie została niepokalanie poczęta</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.aszdziennik.pl/32a4e0156f71d67acaf3c1134695c7fe,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Polacy właśnie wyszli na prowadzenie w wyścigu po nagrodę dla sześćdziesiony roku. Gdy dowiedzieli się, że matkę Jezusa w nowej „Pasji” zagra Polka, zwietrzyli okazję, by dać pokaz swojego patriotyzmu i apelują do reżysera o zmianę obsady.

Internauci pod przykrywką troski o wartości, które wyznaje Kasia Smutniak, dają znać Melowi Gibsonowi, że nie jest ona najlepszym wyborem do roli Maryi. Z jakiegoś powodu uważają, że jej brak nienawiści do kobiet, wyrażony poprzez udział w czarnych marszach, powinien ją dyskwalifikować z roli matki Jezusa.
Cóż, jako osoba z wykształceniem reżyserskim, popieram głosy rodaków, ale z zupełnie innego powodu. Kasia Smutniak nie może wcielić się w Maryję z kilku prostych powodów. Oto one:
1. Nie ma dużo starszego męża
Domenico Procacci jest jedynie 19 lat starszy od Kasi Smutniak. To zdecydowanie za mało. Jeśli trzymać się przekazu apokryficznego, Józef powinien być od małżonki starszy o 35–55 lat.
2. Nie mówi po aramejsku
O ile nie będzie to kolejna hollywoodzka produkcja, w której Żydzi z Galilei porozumiewają się po angielsku, to nieznajomość aramejskiego całkowicie dyskwalifikuje z ubiegania się o tę rolę.
3. Nie została niepokalanie poczęta
Bo gdyby tak było, to księża by o tym mówili, prawda?
4. Czarne marsze są czarne, a Maryja nosiła niebieską szatę
Przynajmniej tak zawsze jest przedstawiana w jasełkach.
Legendy głoszą, że aktorzy mogą się wcielać w postacie, które mają inne cechy niż oni sami. Jakby to jednak wyglądało, gdyby np. Oppenheimera zagrał aktor z Irlandii albo Harry’ego Pottera mugolski chłopiec?
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone, ale Polacy naprawdę piszą do Mela Gibsona, że Kasia Smutniak nie powinna grać Maryi.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.aszdziennik.pl/32a4e0156f71d67acaf3c1134695c7fe,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.aszdziennik.pl/32a4e0156f71d67acaf3c1134695c7fe,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://aszdziennik.pl/152777,oops-i-8-wyrazen-dzieki-ktorym-zabrzmisz-jak-szopenolog</guid><link>https://aszdziennik.pl/152777,oops-i-8-wyrazen-dzieki-ktorym-zabrzmisz-jak-szopenolog</link><pubDate>Mon, 13 Oct 2025 11:54:11 +0200</pubDate><title>„Oops” i 8 wyrażeń, dzięki którym zabrzmisz jak szopenolog podczas Konkursu Chopinowskiego</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.aszdziennik.pl/1308c4a4c60a25c8ee0baff778f56e44,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Pod Filharmonią Narodową piętrzą się kolejki, przez Warszawę mknie chopinowski tramwaj, duża część Polek i Polaków za punkt honoru objęła życie Konkursem Chopinowskim i nigdy nie wiadomo, kiedy ktoś zażąda od ciebie opinii w temacie.

Jeśli chcesz powiedzieć coś więcej niż: „Ej, Chopin chyba był gejem?” albo „Serce Chopina spoczywa w bazylice Świętego Krzyża w Warszawie”, zapraszam na szybki przegląd zdań, dzięki którym zabrzmisz jak rasowy szopenolog/szopenolożka.
A przynajmniej dowiesz się, w którym momencie napisać "oops".
1. „OOPS”
Za każdym razem, gdy oglądasz transmisję z konkursu i wydaje ci się, że ktoś popełnił błąd, napisz „oops". Dopiero wtedy wszyscy zrozumieją, że NAPRAWDĘ wiesz, o co chodzi w tym całym Chopinie. A może nawet jesteś pianistą, który nie dostał się do konkursu, więc teraz szuka dziur w całym u kolegów? 
2. „Jego frazowanie miało w sobie coś z poetyckiego oddechu Norwida”.
To daje nam już dwóch znanych i cenionych artystów w jednym zdaniu, więc warto rozważyć tego typu wypowiedź, nawet jeśli muzyk trzy razy przerwał, bo się zgubił. To nieważne. Ważne jest to, że najwyraźniej dobrze znasz niuanse etiud oraz tajniki poezji. 
3. „Cóż za lekkość!”
Pasuje w każdym momencie. A jeśli nie – zadziała również jako przenikliwy, ironiczny komentarz.
4. „Pierogi?”
Polska to nie tylko karpie, polonezy i kolędy. To też Radom, wspomnienie o zaborach, a co najważniejsze – pyszne, mączne danie, o czym nie da się zapomnieć, kiedy zaczyna się przerwa i widzowie z całego świata (głównie z Polski) informują, że „it’s time for some pierogi".
5. „Romantyczny, piękny nokturn...”
Z czym w zasadzie trudno się nie zgodzić. Chyba że to akurat nie nokturn.
6. „ZA WOLNO” lub „ZA SZYBKO”
Warto dodać do tego informację o źle zgiętym palcu. Sytuacja analogiczna z meczem piłki nożnej, podczas którego niegrający w piłkę od 20 lat ojciec z pewnością siebie oznajmia, że on strzeliłby gola w czwartej minucie meczu z Polska-Niemcy.   
7. „Słychać, że artysta doskonale rozumie, co Chopin chciał powiedzieć”.
Dobry starter, który nic nie znaczy, ale brzmi, jakby znaczył wiele. 
8. „Co to ma być? Konkurs Chopinowski czy konkurs kaszlu?” 
Niewychowana gawiedź śmie kalać Chopina odruchową reakcją zakończeń nerwowych w błonie śluzowej górnych dróg oddechowych? Oburzające. 
9.  „Brzmienie lewej ręki było niemal symboliczne – jak echo polonezowej dumy w zindustrializowanym świecie”.
Czyli bardzo dużo metafor na proste spostrzeżenie typu: muzyk zapomniał ściszyć pedał. 
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty zostały zmyślone, ale to nie znaczy, że nie możesz ich użyć. 
]]></description><media:thumbnail url="https://m.aszdziennik.pl/1308c4a4c60a25c8ee0baff778f56e44,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.aszdziennik.pl/1308c4a4c60a25c8ee0baff778f56e44,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://aszdziennik.pl/152651,i-to-ma-nas-reprezentowac-w-hollywood-lewacki-film-o-niemieckim-pisarzu</guid><link>https://aszdziennik.pl/152651,i-to-ma-nas-reprezentowac-w-hollywood-lewacki-film-o-niemieckim-pisarzu</link><pubDate>Tue, 16 Sep 2025 12:08:17 +0200</pubDate><title>I to ma nas reprezentować w Hollywood? Lewacka reżyserka zrobiła film o niemieckojęzycznym pisarzu</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.aszdziennik.pl/19d3ce16d6881f32265d8e176de6cd05,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Tego chce lewica? Zamiast promować za granicą wybitne polskie postaci, do walki o Oscary wystawiono film Agnieszki Holland o Franzu Kafce – ateiście żydowskiego pochodzenia, socjaliście, posługującym się językiem niemieckim i w dodatku wegetarianinie. A fuj!

Franz Kafka stał się bohaterem filmu, który ma reprezentować nasz dumny naród podczas wyścigu o najbardziej prestiżowe nagrody w świecie kinematografii. No i znowu ta Holland? Ile można promować osoby, które stają po stronie słabszych? Jakby nie wiedziała, że przetrwają najsilniejsi…
Przecież można było wybrać tyle wspaniałych, prawdziwie patriotycznych dzieł. W październiku premierę będzie miał film o kompozytorze, który może i wyemigrował do Paryża i miał francusko brzmiące nazwisko, ale Chopin to jednak Polak! Zresztą mamy bohaterów bardziej współczesnych. Niebawem do kin wchodzi chociażby inspirowany prawdziwymi wydarzeniami z początków XXI wieku „Król dopalaczy”. Można?
A jeśli Komisji Oscarowej nie przekonują historie prawdziwych osób, to żaden problem! Amerykanie musieliby nie mieć serca, by nie poruszyły ich „Niesamowite przygody skarpetek 2. Skarpetki górą!” lub „Kicia kocia ma braciszka”.
Natomiast na przyszły rok trzeba będzie przygotować porządną historyczną superprodukcję. Najlepiej kontynuację takich hitów jak „Smoleńsk" lub „Wyklęty".
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia są zmyślone, ale „Franz Kafka" w reżyserii Agnieszki Holland naprawdę został wybrany polskim kandydatem do Oscara.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.aszdziennik.pl/19d3ce16d6881f32265d8e176de6cd05,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.aszdziennik.pl/19d3ce16d6881f32265d8e176de6cd05,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://aszdziennik.pl/152591,20-lat-temu-padly-najbardziej-memiczne-slowa-w-historii-polskiej-muzyki</guid><link>https://aszdziennik.pl/152591,20-lat-temu-padly-najbardziej-memiczne-slowa-w-historii-polskiej-muzyki</link><pubDate>Wed, 03 Sep 2025 12:15:03 +0200</pubDate><title>PILNE: 20 lat temu padły najbardziej memiczne słowa w historii polskiej muzyki</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.aszdziennik.pl/a2a9a77c0d0e62e110db34fd15e1d033,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Pytanie zadane przez Mandarynę na scenie Sopot Festivalu w 2005 roku jest raczej retoryczne. Mimo różnych reakcji na jej występ Marta Wiśniewska jest dziś szczęśliwa.

Nie wiem, jak wy, ale ja zazdroszczę Mandarynie odwagi i samozaparcia. Choć jej warunki wokalne nie zostały zbyt przychylnie ocenione na festiwalu, nie poddała się i dalej rozwijała karierę muzyczną.
Gdy ja, jako młodzieniec aspirujący do życia na scenie, usłyszałem, że nie umiem śpiewać (a lubię!), postanowiłem, że będę dawał głos tylko na karaoke i we własnym domu (pozdrawiam swoją żonę).
Mandaryna i jej występ w zasadzie stały się memem. Historia zna przypadki osób, które źle znosiły tego typu sławę (chociażby pan Janusz, czyli słynny Pan Andrzej na tle polskiej flagi).
Jeśli po tych kilku akapitach zmartwiliście się o dobrostan Mandaryny, uspokajam. W opublikowanym kilka dni temu odcinku podcastu Bliskoznaczni, gościni twierdzi, że jest jej dobrze i polubiła siebie. Mam nadzieję, że to nie pierwszy raz w jej 47-letnim życiu. A nawet jeśli, to warto pogratulować, bo to spory sukces.
To jest ASZdziennik, ale to prawda.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.aszdziennik.pl/a2a9a77c0d0e62e110db34fd15e1d033,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.aszdziennik.pl/a2a9a77c0d0e62e110db34fd15e1d033,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://aszdziennik.pl/152531,kazda-potwora-znajdzie-swojego-amatora-stanislaw-wokulski-znalazl-zone</guid><link>https://aszdziennik.pl/152531,kazda-potwora-znajdzie-swojego-amatora-stanislaw-wokulski-znalazl-zone</link><pubDate>Fri, 22 Aug 2025 09:48:23 +0200</pubDate><title>TO PIĘKNE: Mężczyźnie udał się podryw na Stanisława Wokulskiego i stworzył szczęśliwy związek</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.aszdziennik.pl/064e28abec14acb78175d21d66046c1c,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Tak, wiemy, że kochacie powtarzać, że Izabela „złą kobietą była” i wiele się Stasiu Wokulski przez nią nacierpiał. Na szczęście kres jego sercowym mękom przyniosła Magdalena, a teraz małżeństwo doczekało się potomka.

Tak naprawdę to chodzi o pana Piotra, zwanego również adminem fanpage’a „Stanisław Wokulski” na Facebooku. Cztery lata temu podzielił się on ze światem radosną nowiną o zawarciu związku małżeńskiego. Żeby było ciekawiej, swoją żonę poznał właśnie dzięki prowadzeniu profilu nieszczęśliwego romantyka z „Lalki”:
Ponad 7 lat temu napisałem żartobliwy post, w którym ogłosiłem, że książkowy Stanisław Wokulski chętnie wybierze się z maturzystką na jej bal studniówkowy. Nie trzeba było długo czekać na mało poważne odpowiedzi. [...] Nie wiedziałem, że styczniowy kilkuminutowy kontakt z Magdaleną tak wpłynie na moją przyszłość.
Izabela Łęcka może tylko pozazdrościć, bo Piotr właśnie poinformował fanów na profilu, że wraz z Magdaleną stali się rodzicami. Żeby zrobić jeszcze bardziej na złość dawnej ukochanej Wokulskiego, nazwali synka imieniem autora „Lalki”. Tym prawdziwym – Aleksander – a nie wymyślonym, jak by pewnie chciała Izabela… No bo wiecie, ona jest „lalką”,czyli kimś sztucznym… Więc i imię wybrałaby sztuczne.
Za powyższą interpretację poprosimy o podwyższenie wyniku matury z polskiego. A młodym rodzicom życzymy wszystkiego dobrego!

To jest ASZdziennik, ale to prawda.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.aszdziennik.pl/064e28abec14acb78175d21d66046c1c,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.aszdziennik.pl/064e28abec14acb78175d21d66046c1c,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://aszdziennik.pl/152441,8-zyciowych-lekcji-po-seansie-barbarzynska-nimfomanka-w-piekle-dinozaurow</guid><link>https://aszdziennik.pl/152441,8-zyciowych-lekcji-po-seansie-barbarzynska-nimfomanka-w-piekle-dinozaurow</link><pubDate>Fri, 08 Aug 2025 12:32:40 +0200</pubDate><title>9 życiowych lekcji, jakie wyniosłam z seansu „Barbarzyńskiej nimfomanki w piekle dinozaurów”</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.aszdziennik.pl/4e9cda2e046773c400680ab4cede55f8,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />„Najlepsze z najgorszych” brzmi jak rozsądne kryterium wyboru koleżanek z pracy, ale też solidna postawa życiowa po trzydziestce. Równocześnie jest to cykl zapoczątkowany przez Monikę Stolat, dzięki któremu możemy delektować się filmami tak złymi, że aż dobrymi.

Zacznijmy od faktów na temat filmu o wdzięcznym tytule „Barbarzyńska nimfomanka w piekle dinozaurów”. Produkcja została oceniona na 3,2 na Filmwebie, a na IMDb – na 2,7. Natomiast w moim sercu jest to mocne 1,8.
Złowiona intrygującym tytułem, wybrałam się na do Kinoteki na seans. Podobno tak wielka frekwencja była ostatnio na „Barbie”, więc zastanówmy się, czego uczą nas nimfomanka i dinozaury.
1. Nieważne, co robisz. Ważne, że się starasz.
Film z przejściami jak w powerpoincie nagrany w 1990 roku z budżetem, jaki hollywoodzkie gwiazdy wydają na kanapkę? Nawet taka urocza szmira może skusić ludzi, by 35 lat później wybrać się na nią do kin. 
2. W życiu jest więcej dinozaurów niż nimfomanek. 
Jest też jeden dziwny koleś o imieniu Marn.
3. Zapalniczki działają. 
Ważne i dość nieoczekiwane.
4. Nimfomanka zaskakująco dobrze łączy się z dinozaurami.
Przynajmniej w tytule. To piękna lekcja podatnosci na clickbait. Może w filmie wcale nie było nimfomanki, ale czy ktoś jest w stanie powstrzymać sztukę tytułów i nagłówków? Chyba nie. Dlatego mam dla twórcy filmu propozycję tytułu na sequel: „Dinozaur-nimfoman w niebie barbarzyńskich kobiet”. Albo trochę bardziej współcześnie: „Labubu z dubajskiej czekolady w piekle z Robertem Lewandowskim”. 
5. Każdy pieseczek może być gwiazdą kina.
Wystarczy kamera na poziomie łapek i ryk dinozaura w montażu.
6. Gdy spotkam dinozaura, strzelę mu patykiem w oko.
To łatwe i skuteczne. Chyba.
7. Sen jest dobry.
Szczególnie podczas 10-minutowej walki z człowiekiem w stroju trolla.
8. Słowa nie są dobre.
Wystarczą pomruki i więcej trolli. 
9. Złe filmy łączą ludzi 
Jak inaczej wyjaśnić 2 tysiące widzów, którzy wpatrują się z niedowierzaniem, jak potwór uderza drugiego potwora patykiem?
A tak naprawdę bawiłam się bardzo źle i to było doskonałe przeżycie. Polecam każdemu, szczególnie na pierwszą randkę. Bo po niej już wszystko będzie wydawało się lepsze. 
To jest ASZdziennik, ale to prawda. 
]]></description><media:thumbnail url="https://m.aszdziennik.pl/4e9cda2e046773c400680ab4cede55f8,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.aszdziennik.pl/4e9cda2e046773c400680ab4cede55f8,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://aszdziennik.pl/152126,sanah-zmienila-tytul-utworu-dla-maturzystki-my-prosimy-o-zmiane-pseudonimu</guid><link>https://aszdziennik.pl/152126,sanah-zmienila-tytul-utworu-dla-maturzystki-my-prosimy-o-zmiane-pseudonimu</link><pubDate>Tue, 06 May 2025 13:53:41 +0200</pubDate><title>Sanah zmieniła tytuł utworu, żeby pomóc maturzystce. My prosimy Sanah o zmianę swojego pseudonimu</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.aszdziennik.pl/04755c5e78ae7c82dd585358bcabf4a1,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Na maturze z języka polskiego jedna z abiturientek powołała się na piosenkę „Ostatnia nadzieja” Sanah i Dawida Podsiadły. Niestety, delikatnie przekręciła tytuł utworu, a egzaminatorzy bywają bezwzględni — za taki błąd mogą polecieć punkty. Dziewczyna jednak postanowiła zaryzykować i… poprosiła Sanah o zmianę tytułu.

Błąd, jaki popełniła maturzystka, był bardzo drobny. Zamiast „Ostatnia nadzieja” napisała w arkuszu „Ostatnia umiera nadzieja”. Piosenkarka zareagowała natychmiast:

My też mamy prośbę do Sanah – czy mogłabyś zmienić swój pseudonim na „Sanah Jest Super”? Twój gest nas wzruszył i rozbawił, i dobrze by było, gdyby wszyscy wiedzieli, że jesteś super.
Wszystkim osobom podchodzącym w tym roku do matury życzymy dużo szczęścia i powodzenia!
To jest ASZdziennik, ale to prawda.
]]></description><media:thumbnail url="https://m.aszdziennik.pl/04755c5e78ae7c82dd585358bcabf4a1,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.aszdziennik.pl/04755c5e78ae7c82dd585358bcabf4a1,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://aszdziennik.pl/152111,zemsta-za-pieniadze-z-komunii-dziecko-zniszczylo-obraz-wart-50-mln-euro</guid><link>https://aszdziennik.pl/152111,zemsta-za-pieniadze-z-komunii-dziecko-zniszczylo-obraz-wart-50-mln-euro</link><pubDate>Wed, 30 Apr 2025 09:53:03 +0200</pubDate><title>Zemsta za zniknięcie pieniędzy z komunii? Dziecko zniszczyło obraz wart 50 mln euro. Ups</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.aszdziennik.pl/e6831d8daf4d2c92a6950354b0a6f4ed,1000,1000,0,0.jpg" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Do dożywotniego pożegnania z kieszonkowym doszło w Muzeum Boijmans Van Beuningen w Rotterdamie. Jedno ze zwiedzających wystawę dzieci postanowiło, świadomie bądź nie, zrobić psikusa abstrakcjoniście Markowi Rothce i „poprawić” jego obraz zatytułowany „Grey, Orange on Maroon, No. 8"  wyceniany na 50 milionów euro.

I w zasadzie z mediów nie dowiadujemy się niczego więcej o zdarzeniu, poza tym, że do niego doszło, a Rothko genialnym malarzem był. Stąd moje podejrzenia, że może za zdarzeniem stoi coś więcej. 
Z mojego kilkusekundowego śledztwa wynika, że:
- niewykluczone, że przywoływane dziecko to tak naprawdę stojący na klęczkach Grzegorz Braun w długim płaszczu i masce dziecka; 
- być może do zdarzenia nie doszło, a cała akcja to wstęp do nowej kampanii prezerwatyw;
- nie wiadomo prawie nic, ale informacja o zniszczeniu drogiego obrazu przez dziecko wygląda nieźle i szokująco jako clickbaitowy nagłówek.
Media nie precyzują, co dokładnie zaszło. Wiemy, że zniszczenia są „powierzchowne” i „w dolnych partiach obrazu”. Czy chodzi o lekkie muśnięcie tłustym od frytki palcem dziecka, czy może o atak małego rzygownika? Nie wiadomo. 
Jedno jest pewne: gdyby dzieciak miał przystępować do komunii, to może się pożegnać z pieniędzmi.  
To jest ASZdziennik, ale to prawda. 

]]></description><media:thumbnail url="https://m.aszdziennik.pl/e6831d8daf4d2c92a6950354b0a6f4ed,1500,0,0,0.jpg" /><media:content url="https://m.aszdziennik.pl/e6831d8daf4d2c92a6950354b0a6f4ed,1500,0,0,0.jpg" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://aszdziennik.pl/152093,z-okazji-swiatowego-dnia-ksiazki-tylko-100-zlotych-za-kilogram-czerwonych</guid><link>https://aszdziennik.pl/152093,z-okazji-swiatowego-dnia-ksiazki-tylko-100-zlotych-za-kilogram-czerwonych</link><pubDate>Wed, 23 Apr 2025 10:25:17 +0200</pubDate><title>Z okazji Światowego Dnia Książki: tylko 100 złotych za kilogram czerwonych</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.aszdziennik.pl/140d5a17b4db7d0ac025f0b2711ef954,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />W imię przykazania, by dzień święty święcić, księgarze i księgarki zebrali się na obrady i ustalili, co następuje: z okazji Światowego Dnia Książki za kilogram książek w jednym kolorze Polki i Polacy zapłacą 100 złotych.

– Ludzie lubią jedność ceny i jedność kolorystyczną, ale niekoniecznie interesuje ich jedność tematyczna – komentuje Krzysztof Cieślik z ArtRage. – Czerwień kojarzy się z bogactwem. To w końcu kolor czereśni.  
Z tego powodu w zestawie „Kilogram Czerwonych Książek” można znaleźć zarówno „Autobiografię czerwonego”, zeszyt ćwiczeń do matematyki dla 2 liceum i hit wśród bajek – „Kicia Kocia ma cieczkę”.
– To bardzo dobra okazja, by porządnie zająć się wystrojem wnętrz – wypowiada się architekt, Adam Prężek. – Czerwone książki idealnie komponują się z każdym kolorem regału. Idealnie wyglądają też w towarzystwie telewizora, dodając mieszkaniu intelektualnego sznytu wyrafinowanego magistra literaturoznawstwa.
Niektórzy obawiają się jednak, że ktoś, zamiast docenić piękno jednolitych okładek, zapyta, o czym są ich czerwone książki. Na szczęście zawsze można odpowiedzieć:
„Nie wiem, ale pasują mi do zasłon. I serca”.
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone. 

]]></description><media:thumbnail url="https://m.aszdziennik.pl/140d5a17b4db7d0ac025f0b2711ef954,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.aszdziennik.pl/140d5a17b4db7d0ac025f0b2711ef954,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		<item><guid isPermaLink="true">https://aszdziennik.pl/152060,instytut-sztuki-filmowej-do-2030-dorocinski-zagra-wszystkie-meskie-role</guid><link>https://aszdziennik.pl/152060,instytut-sztuki-filmowej-do-2030-dorocinski-zagra-wszystkie-meskie-role</link><pubDate>Wed, 16 Apr 2025 11:30:06 +0200</pubDate><title>Instytut Sztuki Filmowej: do 2030 roku Marcin Dorociński zagra wszystkie męskie role</title><description><![CDATA[<img class="type:primaryImage" src="https://m.aszdziennik.pl/961f46c264ad3769030e5ddd1456d34f,1000,1000,0,0.png" alt="" style="float:left; margin: 0 10px 10px 0;vertical-align:text-top;" />Spiderman, melancholijny gej z Texasu, profesor Rafał Wilczur, a może nawet 10-letni geniusz wędkarstwa. Badania Instytutu Sztuki Filmowej wskazują jednoznacznie, że do roku 2030 każda męska rola przypadnie Marcinowi Dorocińskiemu, który rozpoczął powolną dorocińską supremację.

Sytuacja w branży filmowej wzbudza głębokie zaniepokojenie kolegów po fachu Marcina. 
 – Ja gram już tylko głosy w reklamach mrożonek – mówi z rezygnacją Borys Szyc. – I to tylko wtedy, gdy Dorociński nie ma czasu. Bo jak ma, to on też gra mrożony groszek. 
Wśród młodych aktorów pojawił się nowy trend: kursy „jak być Marcinem?”. Uczy się tam nie tylko gry aktorskiej, ale też umiejętności patrzenia w dal z niepokojem egzystencjalisty. 
Platformy streamingowe nie kryją zachwytu. 
 – Mało aktorów to mało problemów. Wiemy, jakie są ulubione płatki Dorocińskiego, wiemy, jak jego włosy układają się w deszczu, znamy tembr jego chrapania – zdradza szef Netfliksa. – Wolimy poznać jednego aktora porządnie, niż rozdrabniać się na jakichś chłopaczków po filmówce.
Największą ekscytację ostatnich dni wzbudziła informacja, że Marcin wcieli się w kultową postać z polskich lektur – Stanisława Wokulskiego. Przy okazji zagra też Ignacego Rzeckiego i Juliana Ochockiego. 
Z nieoficjalnych źródeł wiemy, że wygrał też casting na Izabelę Łęcką, ale postanowił odpuścić rolę, bo akurat postanowił wybrać się na zakupy. 
To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone. 
]]></description><media:thumbnail url="https://m.aszdziennik.pl/961f46c264ad3769030e5ddd1456d34f,1500,0,0,0.png" /><media:content url="https://m.aszdziennik.pl/961f46c264ad3769030e5ddd1456d34f,1500,0,0,0.png" medium="image"><media:title type="html"></media:title></media:content></item>
		
	</channel>
</rss>
