
Wiele osób marzy o posiadaniu chociaż jednego mieszkania na własność. Jest to oczywiście życiowy minimalizm i mentalność biedaka. Para landlordów z Łodzi udowadnia, że chcieć to móc, a limity marzeń nie istnieją. Niestety, nie mogą liczyć na wsparcie z żadnej ze stron politycznego sporu.
Życie małżeństwa właścicieli nieruchomości wypełnione było sukcesami, a ich autorski system antresol pozwolił, by populacja lokatorów w ich mieszkaniach wynosi średnio osiemnaście. – Lubię myśleć o tym, że lokatorzy to moja rodzina. Taka daleka i przynosząca co miesiąc pieniądze – mówi Krzysztof Zarób, przedsiębiorca z Łodzi. – To książka „Bogaty ojciec, biedny ojciec” zmieniła moje życie i sprawiła, że jestem w tym miejscu. No i te trzy mieszkania, które dostaliśmy od rodziców. On i jego żona w kilka lat zbudowali czynszowe imperium i wydawało się, że wszystko idzie dobrze. Niestety, rzeczywistość i potrzeby okazały się brutalne. – Kiedyś wydawało się nam, że posiadanie czterech nieruchomości to sukces. Jacy byliśmy naiwni... – mówi, kręcąc głową Alicja Zarób. – Teraz ledwo wiążemy koniec z końcem i potrzebujemy pomocy. Wydaje się, że żadna partia nie jest zainteresowana ich tragedią. – Kompletnie nie rozumiemy tego nowego pomysłu Tuska. Dlaczego chcą wspierać tylko zakup pierwszego mieszkania? – pyta ze smutkiem Krzysztof. – W czym jesteśmy gorsi? Przypomnijmy, według najnowszych obietnic PO wprowadzi kredyt 0% na zakup pierwszego mieszkania oraz dopłatę 600 złotych dla osób wynajmujących. Ich marzenia zostały zniszczone, a nadzieje na lepszą przyszłość szybko zniknęła w imię politycznych interesów. Jest jednak nadzieja! – Na szczęście będziemy mogli podnieść każdemu z lokatorów czynsz o 600 złotych i to pozwoli nam godnie żyć – kończy z uśmiechem Krzysztof. To jest ASZdziennik. Wszystkie cytaty i wydarzenia zostały zmyślone.
