Dramat i sukces pary młodej. Dostali kwintesencję "w zdrowiu i w chorobie" na jednym zdjęciu

Fot. Kamil Czernecki
Kiedy nowożeńcy składali sobie obietnicę, że będą ze sobą na dobre i na złe, w zdrowiu i w chorobie, pewnie nie spodziewali się, że już wkrótce przeżyją pełną kumulację słów przysięgi.


Ania i Remigiusz chcieli mieć fajne zdjęcia ślubne. Pojechali więc w Tatry do Doliny Pięciu Stawów. Remigiuszowi wystarczył jeden staw - kolanowy, bo skręcił nogę, zerwał więzadło i ogólnie ucierpiał. Zabrał go helikopter TOPR i tę chwilę uwiecznił fotograf Kamil Czernecki.

I teraz mają najlepsze zdjęcie ślubne ever.
Podobno pilot musiał kołować kilkanaście razy, żeby tak ładnie ustawić się w kadrze. Ale było warto, bo wyszła taka wizualizacja Bressonowskiej koncepcji decydującego momentu, że o rany.

Zdjęcie na pewno jest wyjątkowe. Mało która panna młoda ma fotkę ślubną, która jednocześnie jest niesamowicie piękna i mówi "Naprawdę po to łaziłam po górach w niewygodnej kiecce?" oraz "Czy jak będzie przeziębiony, to też będzie wzywał ratowników?".

To jest ASZdziennik, ale najlepsze zdjęcie ślubne ever nie zostało zmyślone.
Znajdź nas na Znajdź nas na instagramie

Oceń ten artykuł:

Trwa ładowanie komentarzy...