
7 długich lat. 7 lat podczas których zdarzyło się tak wiele, że niektórzy mężowie o nim zapomnieli. Ale on szedł, czasami na widoku, czasami poza wzrokiem gawiedzi, ale krok po kroku naprzód. Aż wrócił do domu.
REKLAMA
– Robert Kubica po 7 latach tułaczki nareszcie wrócił do domu jako trzeci kierowca Williamsa – dowiaduje się ASZdziennikos.
WILLIAMS MARTINI RACING Announces Robert Kubica as 2018 Reserve and Development Driver.
Full story
Choć na pełną opowieść jeszcze przyjdzie czas, już teraz wiadomo, że to materiał na epos, który zostanie z nami na wieki. Jak się okazuje, dzielny Kubica podczas swej powrotnej wyprawy nie tylko pokonał własne przeciwności, ale i zapisał się złotymi zgłoskami w krainach, które przemierzył.
Zaledwie w półtora roku po spotkaniu oko w oko ze śmiercią dokonał pierwszego triumfu w rajdzie Ronde Gomitolo di Lana, wkrótce też dołożył laury zdobyte w San Martino di Castrozza a potem ruszył dalej.
Wzmianki o jego dokonaniach zachowały się między w świadectwach z zespołach Mercedesa i Citroena. Do dziś opowiada się o jego najlepszych czasach w wyścigach na nawierzchniach, których nigdy nie widział. Do dziś wspomina o pokonaniu wszystkich innych śmiałków w mistrzostwach WRC 2.
Nasz wędrowiec jednak nigdy nie zapomniał skąd pochodzi i nie pozbył się tęsknoty za domem i kiedy wydawało się, że zdradliwy dom Renaultosa zadał mu ostateczny cios, dziś to Kubica triumfuje pijąc z pucharu Wlillamsosa. A ma co świętować.
Jak się dowiadujemy, Kubicy udało się przy okazji pobić wieloletni rekord poprzedniego mistrza.

To jest ASZdziennik, ale to prawda.
