Dobra wiadomość: Światowy sukces polskiej pisarki. Zła: Masz dziś 456 stron do przeczytania

Fot. Wikimedia Commons/Martin J. Kraft/CC BY-SA
Sukces jednej pisarki w mgnieniu oka zmienił się w porażkę milionów czytelników. Olga Tokarczuk została laureatką Międzynarodowej Nagrody Bookera za książkę "Bieguni", ale dla czytelników oznacza to jedno: mają tylko 24 godziny na przeczytanie 456 stron, albo stracą szansę, żeby napisać coś o wyróżnieniu na Facebooku. Zegar tyka, a rozdziałów nie ubywa.

– Każdego bym podejrzewała o taką zdradę, ale nie Tokarczuk – przyznaje oburzona Bookerem czytelniczka z Poznania. – Przeczytałam jej "Dom dzienny, dom nocny", "Prawiek i inne czasy", dotargałam do domu "Księgi Jakubowe", a ta akurat sobie wymyśliła, że wygra z jedną, którą od 10 lat odkładam na potem.

Jak dowiaduje się ASZdziennik, poszkodowanych przez Tokarczuk czytelników jest więcej, lecz z powodu "Biegunów" cierpią nie tylko oni. W całym kraju słychać odgłosy odkładania Żulczyka i przerywania Grzebałkowskiej. Literaci zapowiadają akcję odwetową.

– Do południa dopiszę nową trylogię o Chyłce, a przed wieczorem nowy Forst - usłyszeliśmy od pisarza, który chce zachować anonimowość. – Do końca tygodnia na każdą stronę "Biegunów" odpowiem dwiema seriami kryminalnymi z akcją na Wyspach Owczych – grozi.


Pomoc Polakom, których czytelnicza duma ucierpiała w zderzeniu z Bookerem, zapowiedziały już księgarnie na terenie całego kraju. Wydawca "Biegunów" potwierdził, że rozpoczął interwencyjny dodruk książki w specjalnym wydaniu po Bookerze.

Ma dyskretną okładkę z papieru pakowego, by nikt się nie dowiedział, że czytamy dopiero teraz.
To jest ASZdziennik. Olga Tokarczuk naprawdę dostała Bookera za "Biegunów"
Trwa ładowanie komentarzy...