Trwoga na rynku pracy. Panoszy się szajka, która po 8 godzinach chce iść do domu

Fot. 123rf.com/pulshr.pl
Na światło dzienne wyszły szokujące praktyki młodych pracowników z całego kraju. Jak zdradziła w szczerym wywiadzie Jolanta Czernicka-Siwecka, prezes jednej z warszawskich fundacji, bezczelni millenialsi chcą dziś pracować po 8 godzin, a później mieć cały dzień dla siebie. Poszkodowani pracodawcy zapowiadają – będzie pozew do sądu pracy.

W rozmowie z portalem PulsHR.pl pani prezes ostrzegła koleżanki i kolegów po fachu, że po rynku pracy zaczęło panoszyć się pokolenie narcyzów, którzy myślą o sobie, a nie o dobrostanie prezesa i szczęściu rady nadzorczej.

– Z jednej strony młodzi są roszczeniowi. Chcą pracować 8 godzin, a później mieć czas dla siebie – ujawniła Czernicka-Siwecka. – Z drugiej strony moje pokolenie jest nauczone ciężkiej pracy, którą uważa za standard.

Jak ustalił ASZdziennik, zwyrodnialców podejrzanych o występki przeciwko prezesom jest wielu. Oto niewielki wycinek z liczącej kilka milionów nazwisk listy przekazanej przez pracodawców.

Michał P., Warszawa. Wylogował się o 17:00 i zbiegł zza biurka, by marnotrawić dzień w gronie żony i małoletniej córki.

Agata T., Ciechanów. Złożyła roszczenie o urlop tygodniowy.

Krzysztof A., Zakopane. Wyszedł z pracy zaprzątając sobie głowę prezentem na Dzień Matki zamiast wynikami za II kwartał.

Aneta R., Poznań. Oddaliła się do toalety 1,5 minuty temu i do tej pory nie powróciła na stanowisko pracy.

Rafał O., Kazimierz Dolny. Znalazł sobie hobby inne niż arkusze przestawne w Excelu.

Mariusz S., Inowrocław. Recydywista. Drugi raz w ciagu 6 lat usiłował wyłudzić podwyżkę.

Łukasz P., Ełk. Jadł.

Olga M., Gdańsk. Marnotrawiła zasoby firmowe nazbyt głębokimi oddechami.

Igor T., Wrocław. Odmówił wykonania wyraźnej sugestii w postaci przyjęcia bezpłatnych nadgodzin.

Żaneta M., Białystok. Domagała się umowy o pracę i nie przeprosiła.
To jest ASZdziennik. Opinia pani prezes o rynku pracy nie została zmyślona.
Trwa ładowanie komentarzy...