PILNE NIE JESTEŚMY ANI ONETEM, ANI WP. OTO DLACZEGO

Dramat warszawskiej Syrenki. Wydało się, że pochodzi spoza Warszawy i straciła mandat do pomnika

Fot. twitter.com/MichalSzczerba
Skandal na starcie kampanii wyborczej na nową kadencję herbu Warszawy. Jak wynika z wiarygodnej stołecznej legendy, jedna z kandydatek nie jest rodowitą warszawianką. Syrenka miała przybyć do Warszawy aż z dalekiego Atlantyku.

Zdaniem oponentów jest zatem zbyt mało warszawska, by ubiegać się o stanowisko w herbie Warszawy oraz na cokole nad Wisłą.

Niechlubna przeszłość fawortyki sondaży ujrzała światło dzienne, gdy temat stężenia warszawskości w kandydatach na prezydenta Warszawy poruszył Michał Szczerba, poseł PO.
Zdaniem Michała Szczerby, w Rafale Trzaskowskim związanym z Krakowem jest więcej warszawiaka niż w opolaninie Patryku Jakim. Według wizji PO oznacza to, że Rafał Trzaskowski nie może przegrać w Warszawie nawet, gdyby po Miłosławie ze Zbawiksa potrącił na Starówce wysiadującą jajko złotą kaczkę autem na blachach LLU.

No bo hej. Kraków był stolicą Polski, czego nie można jak dotąd powiedzieć o Opolu. I co teraz, Patryku Jaki?

Bitwa na warszawskość między Opolem a Krakowem na Twitterze trwa, ale w sprawie szybko pojawił się jednak bardziej interesujący wątek.

Jak bowiem wynika z dokumentów odnalezionych po dziennikarskim śledztwie ASZdziennika i wpisaniu w Google frazy "syrenka warszawska skąd", afera warszawiańska roztacza coraz szersze kręgi.

Według wiarygodnego podania, Syrena znalazła się u podnóżna Starego Miasta po tym, jak na Mazowsze przypłynęła z dalekiego Atlantyku, zatrzymując się wcześniej w Gdańsku.

Nigdy nie mieszkała zatem ani na Mokotowie, ani nawet "w Mokotowie".

To jest ASZdziennik, ale Syrenka jest słoikiem.
Trwa ładowanie komentarzy...