PILNE NIE JESTEŚMY ANI ONETEM, ANI WP. OTO DLACZEGO

Najważniejsza recenzja "Infinity War", jaką znajdziesz w polskim internecie (Nie jesteś sam, Thanos!)

Fot. Marvel - materiały promocyjne
Do kin wszedł właśnie najnowszy i najdłużej oczekiwany film Marvela "Avengers. Infinity War". Wszyscy piszą recenzje filmu o superbohaterach walczących z szalonym tytanem Thanosem, ale nikt nie dostrzega w "Wojnie be granic" dramatu niezrozumianego kosmity, który próbuje zaprowadzić równowagę we wszechświecie. I tu pojawia się ASZdziennik.

Mówi się, że "Infinity War" to koniec epickiej podróży po filmowym świecie Marvela. Podkreśla się, że od pierwszego "Iron mana" minęło niemal 10 lat i powstało w sumie 19 filmów z komiksowymi bohaterami. Jednak pierwsza wzmianka o Thanosie miała miejsce dopiero w pierwszych Avengersach w 2012 roku. I to w scenie po napisach. Czy w takim razie wcześniejsze filmy MCU są w ogóle istotne? No niezbyt.

Ale do rzeczy.

"Infinity War" jest największym filmem Marvela. I nie chodzi tylko o budżet i długość (2 h 36 min), ale przede wszystkim o kilkudziesięciu bohaterów walczących o czas na ekranie. Film stara się im to zapewnić, łącząc herosów w bardziej lub mniej oczywiste grupy, między którymi nieustannie przeskakuje, co w pewnym momencie może być nieco męczące.

Tego stroboskopu postaci można było oczywiście uniknąć, całkowicie skupiając uwagę na Thanosie. Niektórzy powiedzą, że fioletowy olbrzym i tak został potraktowany przez reżyserów, braci Russo, dużo lepiej niż wszyscy villaini Marvela od czasu Lokiego. Opowiedzieli jego historię, nakreślili postać z krwi i kości, pokazali poświęcenie dla misji przywrócenia równowagi we wszechświecie. Ale mogli go pokazać w mniej negatywnym świetle.


Thanos jest zobrazowany jako szaleniec, który szuka Kamieni Nieskończoności, aby posiąść moc, dzięki której wymorduje połowę wszechświata. Ok, jasne, to jest jedna strona medalu. Jednak przede wszystkim jest to człowiek, znaczy tytan, który chce zadbać o problem przeludnienia Ziemi i wszechświata w kontekście ograniczonych zasobów. Ekolog, aktywista, wizjoner.

No i nie zapominajmy o tym, że adoptował sierotkę Gamorę, nie zważając na jej inny, zielony, kolor skóry.

Gdyby Avengersi, Guardiansi i inni bohaterowie postarali się zrozumieć Thanosa i po prostu poświęcili połowę populacji świata, tego całego konfliktu dałoby się uniknąć.

Mamy nadzieję, że w drugiej części "Wojny bez granic" herosi zrozumieją swój błąd i nie będą już próbowali walczyć z Thanosem.

I dadzą się unicestwić jak [SPOILER] niektórzy z nich w części pierwszej.

To jest ASZdziennik. Dajemy "Infinity War" mocne 7,5 Kamienia Nieskończoności na 10.
Trwa ładowanie komentarzy...