PILNE NIE JESTEŚMY ANI ONETEM, ANI WP. OTO DLACZEGO

8 rzeczy, których na pewno doświadczysz na festiwalu książki

Fot. Empik
Wybierasz się na festiwal książkowy, ale nie znasz wszystkich tekstów na pamięć jak na Open'erze? Martwisz się, czy wytrzymasz mosh-pit na Żulczyku? Zastanawiasz się, czy jeżeli chcesz być pierwszy na Fiedorczuk musisz trzymać barierki już na Mastertonie? Spokojnie. Wiemy, co cię czeka.

Oto osiem rzeczy, których na pewno doświadczysz na Apostrofie. Międzynarodowym Festiwalu Literatury w siedmiu miastach Polski.


1. Zbiorowe łamanie obietnicy, że nie kupisz zbyt wielu książek.

Koniec z samotnym łamaniem obietnicy, że nie kupisz nowej książki póki nie przeczytasz tych, które zalegają na półce. Festiwal literacki to szansa na oszukiwanie samego siebie w doborowym towarzystwie. Swoją obecność potwierdzili już czytelnicy, którzy przyjdą tylko popatrzeć na okładkę reportażu Hugo-Badera, a wyjdą z jego bibliografią. I zbiorem horrorów Mastertona. I z Tokarczuk, bo każdy brał, więc głupio byłoby tak wyjść z pustymi rękami.

2. Spór, czy zakładkę do książki można naprawdę robić ze wszystkiego.

Na forach dla zagorzałych czytelników wrze od plotek, że do ustawki dojdzie gdzieś między rozmową z Orhanem Pamukiem a spotkaniem z Katarzyną Bondą. Ultrasi ślicznych ręcznie malowanych zakładek od wielu miesięcy szykują się na starcie z fanatykami paragonów z księgarni wetkniętych między strony, gumek do włosów, biletów ZTM, artykułów piśmienniczych i papierków od cukierków jedzonych w trakcie czytania. Piknikowcy wywracania do górzy grzbietem i janusze zaginania rogów niech trzymają się z daleka.

3. Stres przed spotkaniem z ulubionym pisarzem.

To uczucie, gdy chcesz zapytać Jakuba Żulczyka, gdzie buntownicy z "Radia Armageddon" byliby 10 lat później, i gdy chcesz zacząć głęboką dyskusję o tym, czy taka literatura byłaby w stanie potrząsnąć młodzieżą czasów "Fortnite'a", a twoja odwaga kończy się na wysokości twojego ramienia, bo właśnie tam jest twoja dusza, gdy moderator pyta, czy są jakieś pytania z sali.


4. Żywa galeria dziwnych póz, jakie czytelnicy przyjmą w trakcie czytania.

Marzena zaczęła rozdział na fotelu w salonie, a skończyła leżąc w sypialni ze stopami na oparciu łóżka, a głową wspartą o poduszkę na dywanie. Rodzina Dariusza podniosła lament, że oto zaczął pochopnie uprawiać jogę i doznał rozległego paraliżu obu stron ciała, a on tylko wciągnął się w powieść Chmielarza i po 3 godzinach lektury nieświadomie odkrył najwygodniejszą dla siebie pozycję. Pozy Marzeny, Dariusza oraz setek podobnych im czytelników będzie można podziwiać na festiwalu Apostrof, bo na pewno się gdzieś zaczytają.

5. Odurzanie się zapachem świeżego druku.

Nie jest tajemnicą, że dla wielu czytelników spotkanie z Natalią Fiedorczuk to tylko pretekst do wymknięcia się z domu, by na 7 dni festiwalu Apostrof rzucić się w szpony swojego nałogu. Amatorów zapachu świeżo drukowanej książki można spotkać na każdym kroku, choć większość z nich nigdy nie przyzna się do tej słabości. Niuchają udając kartkowanie, wsadzają nos między twarde oprawy symulując krótkowzroczność. Raczą się wszystkim od felietonu po sążniste powieści.

6. Paraliż, gdy ktoś zapyta o Twój ulubiony gatunek.

Niby cenisz reportażystów za pogodzenie wrażliwości literatury pięknej z rzetelnoscią wyczulonego na problemy społeczne dziennikarza, ale tak samo szanujesz eseistów za gatunkowy synkretyzm i ciągłe balansowanie między subiektywizmem, nauką, faktami, a refleksyjnością. "No nie wiem, coś takiego w stylu Chyłki i Forsta?" - złapiesz się pierwszej myśli, a na autorze pytania zemścisz się potem pytaniem o jedną ulubioną książkę.

7. Uświadomienie sobie, że nie kontrolujesz już swojego nałogu.

Wiemy, jak jest. Po mocnej Grzebałkowskiej obiecujesz sobie, że jeszcze tylko jeden Tochman i do domu. A potem kończysz rozdział i błagasz koleżankę, żeby nie żyliła i dała ci poczytać przez ramię swojego Miłoszewskiego. Na szczęście Apostrof ma na to radę. Już od 8 maja w centrum Warszawy pojawią się czerwone skrzynki, w których znajdą się książki pierwszej potrzeby. Każdy, kto natknie się na Książkowy Zestaw Ratunkowy, może od razu zacząć czytać. Pamiętajmy, że warto podzielić się z kolegami - gdy następnym razem nie będziemy mieli czego czytać, na pewno się odwdzięczą.

8. Uczucie, że w końcu ktoś rozumie twoje nawiązania do książek w small talku.

Festiwal Apostrof to twoje 5 minut. Twój złoty żarcik o "Niksach", który na ostatnim grillu znajomi skwitowali milczącym oczekiwaniem na puentę, wreszcie ma szansę podbić serca inne niż tylko jedno twoje. Ta zabawna konstatacja łącząca uniwersum "Jak zawsze" Miłoszewskiego z XIX-wieczną Anglią z "Trzech panów w łódce, nie licząc psa" zbierze owacje na stojąco, a kto wie, może nawet spełni się marzenie o rozmowie o realiach średniowiecza prowadzonej cytatami z Folleta? Jedno jest pewne: na festiwalu nikt nie spojrzy na ciebie dziwnie, gdy w rozmowie o "Ready Player One" powiesz, że doprawdy widowiskowo się czytało.

To jest ASZdziennik dla Apostrofu. Międzynarodowego Festiwalu Literatury 2018.
Trwa ładowanie komentarzy...