PILNE PRAWDZIWE PYTANIA Z REFERENDUM ANDRZEJA DUDY. 8 PEWNIAKÓW, KTÓRE POKAZUJĄ O CO MU CHODZI.

Sukces Polaka na Twitterze. W jego postach o bohaterach paraolimpiady znaleziono najczystsze złoto

Fot. facebook.com/Polsport-Michał-Pol
Wyjazdy służbowe każdemu kojarzą się z ostrą integracją, ale on przekroczył wszelkie granice! Michał Pol wybrał się w delegację do Pjongczangu jako attache prasowy naszych paraolimpijczyków. Niestety, podczas pobytu w Korei mocno przeszarżował. I swoimi relacjami z igrzysk wciągnął do kibicowania tysiące czytelników z całej Polski.

ASZdziennik ustalił, że dziennikarz został wysłany do Korei by wspierać polskich sportowców w kontaktach z mediami. Gdy jednak tylko trafił w sam środek sportowej rywalizacji, od razu poczuł, że jest w swoim żywiole. I szybko puściły mu hamulce.
Relacjonował jak opętany i nie znał żadnego umiaru w pisaniu niezwykłych historii o paraolimpijczykach z Polski i całego świata – skarży się ASZdziennikowi fan sportów zimowych z Krakowa, któremu Pol przysporzył nowych sportowców do kibicowania. – Godzinami czytałem o ludziach, którzy każdego dnia pokonują niewyobrażalnie trudne granice, i to nie tylko na skoczniach, torach czy lodowiskach.

Michał Pol nie poprzestał bowiem na medialnej opiece nad naszymi sportowcami. Oprócz tego każdego dnia przedstawiał historie, o których nie usłyszelibyśmy śledząc tablice z klasyfikacją medalową.

W lipcu 2008 roku, zaraz na początku wakacji, Igor Sikorski wyjechał do kolegi na wieś. Z kolegami zaczął wspinać się na drzewa. Podczas schodzenia Igor oparł się o gałąź, która wyglądała na grubą. Poleciał osiem metrów w dół i wylądował na plecach. Diagnoza lekarska skazała go na wózek. Z Pjongczangu Sikorski wraca z pierwszym medalem dla Polski w narciarstwie alpejskim od 30 lat.

11 miesięcy temu 24-letni snowboardzista z Kanady Mark McMorris zjeżdżając na desce uderzył z ogromną prędkością w drzewo. Kiedy po wypadku leżał w śniegu czekając na ratunek, był przekonany, że umiera. W Pjongczangu zdobył brązowy medal.

Jakub Twardowski jest przewodnikiem biegacza narciarskiego i biathlonisty Piotra Garbowskiego. Robi to charytatywnie. W czasie wolnym, którego ma nadmiar, bo jest bezrobotny. Wie, że bez niego Piotr nie spełniłby marzenia o startach na igrzyskach.

Oksana Masters urodziła się na Ukrainie. Matka oddała ją do adopcji gdy okazało się, że nowonarodzona córeczka ma silnie zdeformowane ciało. Oksana wędrowała z sierocińca do sierocińca, w których była dręczona seksualnie i psychicznie. Z piekła wyrwała ją kobieta z USA. i adoptowała Oksanę. Na igrzyskach Oksana zdobyła medale w trzech różnych konkurencjach.
Dla 45-letniego Piotra Grabowskiego to był debiut na igrzyskach. Wraz z przewodnikiem Jakubem Twardowskim zajął dziewiąte miejsce w biegu narciarskim na 20 km. Tylko zawodnicy z pierwszej ósemki na igrzyskach paraolimpijskich mogą liczyć na ministerialne stypendium. – Cóż, po powrocie trzeba będzie odpiąć narty i wracać do pracy, żeby się jakoś utrzymać – powiedział Polowi po biegu Grabowski. Zabrakło 29 sekund.


Nadal nie wiadomo, czy wobec krnąbrnego attache prasowego zostaną wyciągnięte jakiekolwiek konsekwencje.

Do Polskiego Komitetu Paraolimpijskiego zgłaszają się bowiem kolejni świadkowie, którzy na własne oczy widzieli, jak Michał Pol w Pjongczangu zamiast wykonywać służbowe zadania, wywoływał wzruszenie u czytelników.

Twierdzą ponadto, że w jego relacjach oprócz sportowych emocji znaleźli niezliczone przykłady hartu ducha, niewyobrażalnej motywacji i siły do pokonywania barier na drodze do realizacji marzeń i pasji.


To jest ASZdziennik. Kapitalne relacje Michała Pola z Igrzysk Paraolimpijskich w Pjongczangu nie zostały zmyślone.
Trwa ładowanie komentarzy...